Klucz z poddasza
Gdy tego ranka Ola przekroczyła próg Liceum nr 7, poczuła znajome mrowienie w żołądku. Coś wisiało w powietrzu — tłum uczniów kłębił się nietypowo już od wejścia. Obok portretu pierwszego dyrektora wisiał wielki żółty baner: "UWAGA! REMONT! PRZEPRASZAMY ZA UTRUDNIENIA". Niby nic niezwykłego, ale szkoła od lat wyglądała dokładnie tak samo. Zawsze ten sam kolor ścian, zawsze ta sama skrzypiąca podłoga i żelazne regały w bibliotece.
Ola szybko odnalazła swoich przyjaciół: Kacpra i Maję. Kacper, najwyższy w klasie i wiecznie rozczochrany, już wyciągał telefon, żeby zrobić zdjęcie kolorowych barier stojących na korytarzu. Maja za to, z notatnikiem w ręku, spisywała wszystko, co mówiła woźna krążąca od rana i przestrzegająca przed wchodzeniem na drugie piętro.
— Widzieliście, co się dzieje na górze? — spytała Maja z błyskiem w oku. — Podobno robotnicy coś tam znaleźli. Całe piętro zamknięte na głucho! Nawet pan Adam z chemii nie mógł wejść do swojego gabinetu.
— Może wreszcie naprawią przeciekający dach — mruknął Kacper, zerkając na budowlańców wynoszących stare deski.
Zajęcia upłynęły im szybko. Po lekcjach cała trójka obejrzała na korytarzu taśmy ostrzegawcze oddzielające schody prowadzące na zakazane piętro. W końcu Maja nie wytrzymała:
— Chodźcie, spróbujemy się tam dostać. Jaka z nas paczka, jeśli nie wykorzystamy takiej okazji?
Ola rozejrzała się. Większość uczniów już wyszła, na korytarzu zrobiło się cicho. Rzuciła plecak na ramię i ruszyła za przyjaciółmi. Weszli po skrzypiących schodach, nasłuchując odgłosów robotników. Na szczęście wszyscy kręcili się po drugim końcu piętra, a stary korytarz prowadzący do zamkniętej sali nr 24 wydawał się całkiem pusty.
Nagle Ola zauważyła coś pod parapetem. Mały, metalowy przedmiot. Schyliła się i podniosła rdzewiejący klucz, który ktoś chyba zgubił w pośpiechu. Kacper podbiegł pierwszy.
— Ej, może to od którejś z tych zamkniętych sal? — rzucił z szerokim uśmiechem.
Maja już trzymała do połowy otwartą ciężką, drewnianą szafkę na końcu korytarza. Przez szybę w drzwiach widać było coś błyszczącego, jakby schowany tam był metalowy pręt albo fragment starej maszyny. Pośrodku sali świeciło dziwne światło — ale przecież wszystkie światła powinny być wyłączone!
Nim Ola zdążyła cokolwiek powiedzieć, usłyszeli czyjeś kroki za sobą. Ktoś szybko zbliżał się do nich od strony schodów, a klucz zaczął wyślizgiwać się jej z dłoni...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?