Klucz z choinki
Był wigilijny wieczór w ciepłym, jasnym domu. Z kuchni unosił się zapach pierników i czerwonego barszczu. Hania liczyła światełka na wysokiej choince. Kot Puszek krążył pod stołem niczym strażnik. Tata naprawiał złotą gwiazdę na czubku drzewka. Za oknem cicho padał miękki, puszysty śnieg.
Coś błysnęło między gałązkami, tuż obok bombki. Hania znalazła mały srebrny kluczyk na wstążce. Obok kluczyka wisiała karteczka z napisem: Otwórz, gdy zabrzmi pierwszy dzwonek.
– Mamo, od kogo to? – zapytała Hania.
– Nie wiem, kochanie – odpowiedziała mama z zaciekawieniem.
Puszek dotknął łapką listwy przypodłogowej przy podłodze. Za stołem znajdowały się małe, ukryte drzwiczki. W ich środku połyskiwała maleńka dziurka od klucza.
Zegar w korytarzu zaczął odmierzać cichą chwilę. Hania ścisnęła kluczyk w ciepłej dłoni. Dzyń! – w domu zabrzmiał pierwszy dzwonek. Zapadła cisza – nawet Puszek przestał mruczeć. Dziewczynka uklękła przy drzwiczkach i wyszeptała:
– Halo? Czy ktoś tam na nas czeka?
Powoli wsunęła klucz do zamka. Po drugiej stronie ktoś zapukał trzy razy.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?