Klucz do pokoju bez okien
Stara willa na końcu ulicy Parkowej od lat stała pusta. Jej okna były przysłonięte ciężkimi zasłonami, a na klamce wejściowych drzwi wisiał zardzewiały dzwonek, który rozbrzmiewał przy najlżejszym dotknięciu. Gdy Lena i jej rodzice wprowadzili się tam na początku lata, dziewczyna poczuła się jednocześnie podekscytowana i lekko zaniepokojona.
Pierwsze dni upłynęły im na rozpakowywaniu kartonów i odkrywaniu nowych zakamarków domu. Lena miała własny, duży pokój na piętrze i rzeźbione balustrady, po których mogła zbiegać na dół, czując się jak bohaterka ulubionych powieści. Pewnego ranka, gdy słońce ledwie przebijało się przez zarośnięty ogród, Lena postanowiła zajrzeć na poddasze. Wspinając się po skrzypiących schodach, natknęła się na niewielką skrzynkę w rogu pokoju. W środku znalazła mosiężny klucz, dziwnie ciężki, z misternym wzorem na główce.
— Zobaczcie, co znalazłam! — pochwaliła się po południu Majce i Oskarowi, dwóm najlepszym przyjaciołom.
— Może pasuje do którejś z drzwi w domu — podsunął Oskar, pocierając ręce z podekscytowaniem.
Trójka przyjaciół postanowiła przetestować klucz. Przeszukali parter, piwnicę, wreszcie piętro. W końcu Lena przypomniała sobie o niewielkich drzwiach w wąskim korytarzyku na końcu holu. Drzwi były niemal niewidoczne, wtapiały się w ciemnoszarą ścianę, a ponad nimi widniała popękana tabliczka z zamazanym napisem.
Klucz pasował idealnie. Zamek zaskrzypiał przeciągle, a drzwi uchyliły się, ukazując schody wijące się w dół. Schody były wyłożone kamiennymi płytami, a na ścianach wisiały stare, zakurzone portrety. Lena, Majka i Oskar spojrzeli po sobie nerwowo, ale ciekawość była silniejsza niż strach.
Zeszli powoli po schodach, trzymając się za ręce. Na dole czekał ich pokój bez okien, lecz pełen książek, obrazów i… czegoś jeszcze. Na środku stało pudełko owinięte srebrzystym materiałem, jakby ktoś niedawno je zostawił. Z wnętrza dobiegał subtelny, pulsujący dźwięk, przypominający bicie serca. W powietrzu unosił się zapach kurzu i czegoś nieznanego, co sprawiało, że skóra dzieci cierpła z oczekiwania.
Lena już wyciągała rękę, by podnieść wieko pudełka, gdy nagle zza ściany dobiegł cichy szept. Przyjaciele zamarli, wstrzymując oddech, wsłuchując się w niepokojący dźwięk…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?