Klub Zaginionych Skarpetek
W szkolnych szatniach Zespołu Szkół Numer 13 krążyło stare powiedzenie: "Kto znajdzie parę, ten zwycięża los!". Nikt nie wiedział, skąd się wzięło, ale każdy znał sens — skarpetki w tej szkole znikały szybciej niż kanapki na przerwie.
Julka, Bartek i Aga — niechlubni rekordziści pod względem skarpetkowych strat — postanowili działać. Założyli klub Zaginionych Skarpetek i już pierwszego dnia działalności cała klasa wręczyła im stos zgłoszeń (i jeszcze większy stos pojedynczych skarpet).
Siedziba klubu powstała w starej szatni pod schodami. Pan woźny zamykał tam czasem miotły, więc uznali to za miejsce strategiczne. Wyposażyli się w podręczne notatniki, detektywistyczną latarkę (pożyczoną od młodszego brata Julki) i... podejrzaną ilość zupek w proszku, bo „każda nocna akcja musi mieć zapas energii”.
Już drugiego dnia śledztwa natrafili na swój pierwszy trop: na końcu korytarza, dokładnie tam, gdzie nikt nigdy nie sprzątał, leżała pojedyncza, szkarłatna skarpetka z niepokojąco długą etykietą. Nad nią unosił się subtelny zapach serowego popcornu. Gdy Bartek próbował ją podnieść, zza rogu dobiegł ich głos Agi:
— Chłopaki, tu są ślady... i to nie byle jakie! — wyszeptała z ekscytacją.
Podążyli za nią w stronę szatni drużyny piłkarskiej. Drzwi były uchylone, a z wnętrza dało się usłyszeć dziwaczne pochrumkiwanie (nikt z nich nie miał odwagi zapytać, czy to może być dyrektor, który czasem przysypiał na ławce po meczu). Julka zapaliła latarkę, a światło padło na leżący pod ławką karton po pizzy i... coś, co wyglądało jak mechaniczna noga robota.
— To nie jest zwykły dzień — szepnął Bartek.
Właśnie wtedy drzwi szatni zaczęły się powoli zamykać za nimi, a w ciemności rozległ się cichy, metaliczny stukot.
— Ktoś tu jeszcze jest — powiedziała cicho Aga, zaciskając rękę na notatniku. Wszyscy wstrzymali oddech, wpatrując się w tajemniczą sylwetkę wyłaniającą się z cienia...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?