Klub Szalonych Kanapek
– Jeśli jeszcze raz ktoś przyniesie do szkoły kanapkę z paprykarzem, składam oficjalną rezygnację z życia – oświadczyła Matylda, trzymając swoją bułkę w wyciągniętej ręce, jakby to była bomba zegarowa.
– Przestań marudzić, paprykarz to samo zdrowie – odparł Kamil, który właśnie kończył obiadek z plastrem nie do końca zidentyfikowanej wędliny. – Poza tym to inspiracja dla naszego klubu.
– Jakiego klubu? – spytał Szymon, podnosząc wzrok znad książki „Wielka historia chleba”.
– Klubu Szalonych Kanapek! – Kamil wyciągnął zeszyt w kratkę, na którego okładce już widniał rozmazany ketchupem napis. – Każda kanapka, którą przyniesiemy, musi być maksymalnie dziwna.
Matylda po dłuższym namyśle spojrzała na Szymona i wzruszyła ramionami. – A co, może być zabawnie.
I tak już po kilku dniach do sali 207 na długiej przerwie zaczęły trafiać najosobliwsze kompozycje świata: tortille z ogórkami kiszonymi i nutellą, chlebek z chipsami i żelkami, a nawet słynna bułka z musem jabłkowym i koperkiem. Plotki rozeszły się po szkole szybciej niż wirus przeziębienia.
Pewnego wtorku Matylda wyciągnęła z plecaka kanapkę, której nawet nie próbowała opisać słowami. Miała lekko różowy kolor i dziwnie błyszczała.
– Co to jest? – zapytał Szymon, marszcząc nos.
– Mortadela z efektem specjałów mamy – szepnęła Matylda, puszczając oko.
W tej chwili do klasy wparował pan Roman, woźny, niosąc na tacy... lewitującą mortadelę. Unosiła się tuż nad talerzem, obracając się powoli jak statek kosmiczny w filmie.
– Czyje TO? – zapytał groźnym głosem, a wokół rozszedł się zapach przypraw i szczypta tajemnicy.
Wszyscy spojrzeli po sobie. Po korytarzu dobiegł odgłos jakby śmiechu, jakby sygnału alarmowego. Klub Szalonych Kanapek właśnie wpakował się w aferę, o której będzie mówić cała szkoła... ale co się wydarzy dalej?
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?