Klub Nocnych Kanapek
Akademik numer 7 przy ulicy Ziemniaczanej był miejscem, gdzie nikt nie spał przed północą, a kanapki znikały szybciej niż wrzutki w mikrofalówkę. Zuza, studentka trzeciego roku architektury, i Kuba, który przerzucał się z socjologii na zarządzanie z prędkością światła, mieli wspólny nałóg: humor absurdalny i nocne przekąski.
Pewnego bardzo nudnego wieczoru, kiedy winogrona w lodówce zaczęły podejrzanie fermentować, a w telewizji leciała wyłącznie powtórka serialu o ogórkach w podróży dookoła świata, Zuza westchnęła:
– Musimy zrobić coś szalonego. Nie mogę już patrzeć na te nudne kanapki z żółtym serem.
Kuba spojrzał na nią z błyskiem w oku:
– Co powiesz na... Klub Nocnych Kanapek? Ale nie taki zwykły! Będziemy wyszukiwać najdziwniejsze kanapkowe kompozycje w całym akademiku i testować je na siebie!
– I oceniać w skali od „Och, nie!” do „Niech żyje Król Kiełbasa!” – dodała Zuza entuzjastycznie.
Wywiesili więc po cichu ogłoszenie na tablicy przy windzie: „Szukamy ochotników z kanapkami poza granicami wyobraźni. Klub Nocnych Kanapek – dziś o północy, pokój 303. Hasło: ‘Co na wierzchu, to w środku’.”
O północy przyszło siedem osób. Każda z kanapką, która łamała wszelkie ustalone przez ludzkość zasady przyrządzania posiłków. Była kanapka ze śledziem i bananem (nieśmiała Asia z IV piętra), kanapka z pasztetem, nachosami i miętowym żelem do zębów (Bartek, który ponoć nie spał od trzech dni), a także legendarny „Chleb z powietrzem” (tego nikt nie chciał dotknąć).
Śmiechom nie było końca. Zuza próbowała połknąć kawałek eksperymentu Bartka i przez kwadrans miała wrażenie, że jej język jest zimniejszy niż lody truskawkowe. Kuba natomiast po przegryzieniu kanapki z kiszonym ogórkiem i kremem orzechowym, stwierdził, że jego dusza na chwilę opuściła ciało, by się nad nim litować.
Zabawa trwała, aż nagle do pokoju wpadła Basia – spokojna dziewczyna z medycyny, znana z tego, że jej kanapki są zawsze idealnie równo pokrojone. Tym razem miała minę, jakby zobaczyła ducha w lodówce. Ściszonym głosem rzekła:
– Ktoś… ktoś zostawił przed drzwiami akademika wielką torbę… z czymś, czego nie umiem opisać. Jest tak ciężka, że ledwo ją przyniosłam. I… i wyraźnie się rusza.
Wszyscy zamilkli. Nawet Bartek na chwilę przestał chrupać nachosy. Spojrzeli po sobie. Tajemnicza torba, noc, środek tygodnia i klub Nocnych Kanapek – co mogło pójść nie tak?
Podprowadzili torbę na środek pokoju. Zuza położyła dłoń na suwaku. Wszyscy wstrzymali oddech…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?