Klub Najdziwniejszych Pomysłów
W piwnicy Liceum im. Błyskotliwych Otłuczeń rozlegał się cichy trzask: na szczęście nikt z nauczycieli nie zauważył, że w przerwie obiadowej czwórka uczniów znika regularnie pod pretekstem „poszukiwania zagubionych podręczników”. Marek, samozwańczy geniusz elektroniki, przemycał właśnie do spiżarki fragmenty starego głośnika. Lena próbowała nie przewrócić oczami, gdy Kacper (mistrz wymówek) usiłował przekonać Anię, że ich plan na pewno nie skończy się drugim terminem matematyki.
– Czy wszyscy obecni? – Lena, przewodnicząca Klubu Najdziwniejszych Pomysłów, spojrzała podejrzliwie na Marka, który właśnie balansował na skrzynce z ogórkami konserwowymi, trzymając pod pachą coś, co przypominało mikrofalówkę po przejściach.
– Obecni, ale chyba zaraz zostaniemy nieobecni, jak Marek znowu coś wysadzi – rzuciła Ania, patrząc na jego najnowszy projekt: „dźwiękowa pułapka”. Plan był prosty (na papierze): zamienić dźwięk szkolnego dzwonka na… wycie wilka. Lub może sygnał UFO. Dyskusje w tej kwestii trwały już trzeci dzień.
Kacper wcisnął guziki na swoim stoperze i powiedział: – Mamy 7 minut, zanim wrócą woźni. Marek, jesteś pewien, że to podłączysz bez wywołania pożaru?
– Prawie pewien – odpowiedział Marek z miną naukowca-proroka. – Chyba że czerwony kabel podłączę do żółtego.
– Nie żartuj! – wrzasnęła Ania. – Ostatnio zamieniłeś mi telefon w prostownicę do włosów!
Wtedy, dokładnie w chwili, gdy Marek zbliżył się do szkolnej skrzynki elektrycznej, rozległo się coś, czego chyba nikt nie przewidział. W całej piwnicy zabrzmiał głos: „Witajcie, intruzi. Zostaliście zauważeni. Proszę zachować spokój i czekać na dalsze instrukcje.”
Wszyscy zamarli. Kacper powoli wsunął telefon do kieszeni. Ania zacisnęła dłonie na plecaku. Lena zerknęła na Marka: jego ręka zawisła nad przewodami. Spojrzeli po sobie szeroko otwartymi oczami. Żadne z nich nie znało tego głosu…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?