Did You Know?

Kłosek i nocny zjazd zwierząt


Kłosek i nocny zjazd zwierząt
W Azylu Zwrotka, przerobionym ze starego młyna, noc miała własny rytm. Mira, siedemnastoletnia wolontariuszka, nagrywała pohukiwania sów, kroki saren i pluski wydr. Znała te głosy jak melodie, ale tej nocy coś brzmiało inaczej. Cisza między dźwiękami była zbyt gęsta, jakby sam las zaciskał oddech. Księżyc stał nisko, przecięty linią turbin nad borami, a woda na jazie mieniła się jak rozsypane szkło. — Kłosek? — Mira odsunęła kratę, bo rudzielec zdążył już zapukać pazurem. Lis, z poszarpanym uchem, trzymał w pysku jej zagubiony gwizdek i patrzył wyczekująco. Skinął łbem w stronę ścieżki, jakby mówił bez głosu: chodź, teraz. Mira zarzuciła latarkę na szyję i gwizdnęła krótko, ostro, na palcach. Z biura wyszedł Igor, starszy o rok, pachnący smarem od rowerów. Szli za Kłoskiem w głąb sosnowego boru, gdzie mech tłumił kroki i myśli. Sowa pójdźka jak metronom odmierzała im drogę, a jeże przesuwały się jak kolczaste łódki. Coś jednak było niepokojąco zgodne: sarny stały w rząd, gawrony krążyły nad jednym miejscem, a borsuk trzymał się skraju. — Widzisz, jak na zbiórce całej szkoły w sali gimnastycznej — szepnął Igor. Lis zwolnił i obejrzał się, dopiero potem zniknął w tunelu traw przy starym dukcie. Na polanie stało stado jeleni, nieruchome jak rzeźba z dymu i pary. W samym środku młody byk szarpał nogą uwięzioną w starej drucianej pętli, syknął z bólu i ucichł. Z przeciwnej strony wysunął się wilk z obrożą radiową, widziany wcześniej na kamerze, lecz teraz bez cienia wrogości. Spojrzał na Mirę jak na kogoś, kto zna odpowiedź, a potem położył się nisko. Powietrze zadrżało, kiedy całe stado zwróciło łeb w ich stronę, wyczekująco. Mira przyklękła przy trawie, czując, jak drut brzęczy jak struna pod napięciem. — Spokojnie, damy radę — wyszeptała do byka, choć serce biło nierówno i głośno. Kłosek zatoczył półkole, zatrzymał się i uniósł ogon, jak znak do startu. Wilk uniósł łeb, jelenie cofnęły się o krok, a las znów zacisnął ciszę. I wtedy zza sosen doszedł metaliczny brzęk, a w ciemności przesunęła się chłodna smuga światła, celując prosto w ich miejsce. Igor złapał Mirę za ramię, jakby bał się rozproszyć układ niepojętej umowy. Światło zadrżało na korze, prześlizgnęło się po żółtych oczach wilka i zawisło na ich twarzach. W tej samej chwili lis warknął ostrzegawczo, a z ciemności padło krótkie: — Kto tam?


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 26
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.