Iskra nad dachem szkoły
Nela stała na dachu szkoły, patrząc na tramwaje sunące pod spodem.
Zimny wiatr niósł zapach morza, a kable śpiewały cicho w konstrukcji barierki.
Tylko ona słyszała to śpiewanie, bez słuchawek i bez anten.
Od roku potrafiła czytać prąd, jak inni czytają mapę szkolnego korytarza.
Mama pracowała przy sieciach, lecz nie wierzyła w opowieści Neli.
Dlatego Nela milczała, wybierała dach i spokój, gdy reszta grała w kosza.
W starych słuchawkach po tacie zlutowała mikroodbiornik, który łapał impulsy z miasta.
Dziś sygnał był inny, rozciągnięty jak guma, skaczący między latarniami na boisku.
— Halo, Nela? — zabrzmiało w jej głowie, choć nikt nie stał obok wejścia.
Zamarła, bo do tej pory prąd nie znał cudzych imion.
Kiedyś sygnały były jak mrówki, nieszkodliwe, zajęte swoimi sekretnymi ścieżkami.
Ten miał ton człowieka, drżący i zdesperowany, proszący o szybkie zrozumienie.
W dolinie ulic przygasły neony, a tramwaj zahamował, jakby ktoś przyciął napięcie.
Z przeciwka wspiął się chłopak w żółtej kurtce, niosąc deskorolkę pod pachą.
Spojrzał na słuchawki Neli i uniósł brwi, jakby rozpoznał narzędzie.
— Też to słyszysz? — zapytał, cicho, ale pewnie, wskazując niebo nad salą plastyki.
Nad szkołą wisiała trójkątna plama ciemności, migająca jak zepsuty ekran telefonu.
Na boisku uczniowie zamarli, a piłka turlała się, niepewna, wzdłuż linii.
— Boli — powiedział ten sam głos w kablach — ktoś rozcina sieć jak nożyczkami, zostawiając ostre strzępy.
— Jestem Oskar — chłopak dodał szeptem — nie włączaj telefonu, przyciąga to coś jak magnes.
Nela uniosła dłoń i dotknęła barierki, prosząc prąd o odpowiedź.
Metal zawył, a po ziemi poleciało białe drżenie, kreśląc linie do boiska.
Plama skurczyła się i wysłała w dół cienką, ostro zakończoną smugę.
Z dołu dobiegł krzyk woźnego, ale echo wessała czarna plama.
Powietrze pachniało ozonem i metalami, jak w spawalni na technice.
Latarnia zgięła się jak cienka puszka, jakby była z papieru.
— Ona idzie po ciebie — powiedział głos, a wszystkie dzwony w kablach zadźwięczały naraz.
Oskar chwycił Neli nadgarstek i wskazał klapę do komory wentylacyjnej.
— Schowajmy się tam, albo spróbuj to zablokować, szybko, decyduj teraz.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?