Did You Know?

Iskierka w piaskownicy


Iskierka w piaskownicy
W sobotni poranek podwórko pachniało naleśnikami i mokrą trawą. Słońce zaglądało między pranie, które mama zawiesiła na sznurku, a wróble kłóciły się o okruszek pod ławką. Zosia założyła czerwone trampki, przechyliła opaskę z błyszczącą gwiazdką i ostrożnie postawiła na parapecie swój wynalazek. – Uwaga, startuje Słuchacz Kosmosu – szepnęła z uśmiechem. Słuchacz Kosmosu wyglądał jak latający garnek. Miał sitko od herbaty, kawałek parasolki, kabelki z latarki i słuchawki od starego odtwarzacza. Kiedy Zosia naciskała zielony guzik, w środku mrugało niebieskie światełko. Zwykle słychać było tylko cichutkie bzz… Ale dziś coś zapiszczało inaczej: bip, bip… biiiip! – Słyszałaś to? – do kuchni wbiegł Olek, młodszy brat Zosi, w kasku rowerowym i z butem zawiązanym tylko na jedną kokardkę. – Mogę pomóc? – Chodź! – Zosia podniosła Słuchacza. – Ten dźwięk nie jest z radia. On jakby… wołał. Kot Piksel przeciągnął się na dywaniku i powoli, z ogonem jak pióropusz, pobiegł za nimi na klatkę schodową. Drzwi na podwórko skrzypnęły i już byli na zewnątrz, pod starym orzechem, obok żółtej koparki w piaskownicy. Bip, bip… biiiip! – Tam! – Olek wskazał piasek. Na wierzchu kilka ziarenek drżało tak, jakby mróz zawędrował do pudełka z piaskiem. Zosia przyklękła. W samym środku piaskownicy leżała mała, przezroczysta kropla. Nie była mokra. Wyglądała jak szklany guzik, a w środku kręciły się cieniutkie, srebrne kreski. Kiedy Słuchacz Kosmosu zbliżył się do kropli, bip zamienił się w miękką melodię. – Halo? – Zosia powiedziała bardzo cicho, jak do ślimaka. – Czy ty… słyszysz? Kropla mignęła raz, a potem drugi. Na jej powierzchni pojawiła się cieniutka nitka światła. Uniosła się nad piasek i zaczęła rysować w powietrzu kształty. Najpierw prostokąt – to była ławka. Potem kółko – koło roweru Olka. Potem długi prostokąt z czterema oknami – ich blok. – Ona rysuje nasze podwórko! – Olek aż podskoczył. – Nazwijmy ją Iskierka! – Dobrze, Iskierka – zgodziła się Zosia. – Pokaż nam, co chcesz. Nitka światła drgnęła i zrobiła na rysunku pulsującą kropkę tuż pod huśtawką. Kropka migała szybciej i szybciej, jak małe serduszko. – Chce, żebyśmy tam poszli – wyszeptał Olek. Piksel prych­nął, jakby też zrozumiał, i ruszył zziajanym kłusem, ogonem omiatając trawę. Zosia ostrożnie wzięła Iskierkę na dłoń. Była lekka jak piórko i cieplutka jak kamień, który długo leżał na słońcu. Gdy przechodzili obok drabinki, wiatr na chwilę ucichł. Nawet liście na orzechu przestały szeleścić, jakby słuchały. – Dzieci, daleko nie idźcie! – z okna zawołała mama. – Tylko do huśtawki! – odpowiedziała Zosia i ścisnęła mocniej rączkę Olka. Pod huśtawką ziemia była miękka i ciemna. Iskierka wysunęła się z dłoni Zosi i, jakby pociągnięta niewidzialną gumką, potoczyła się na deskę huśtawki. Nagle zrobiła się większa – nie jak kropla, tylko jak bańka mydlana. W przezroczystej bańce wirujące punkty ułożyły się w gwiazdy. Zosia i Olek zrobili wielkie oczy. Piksel – okrągłe. – Wow – szepnął Olek. – Ona ma w środku… noc! Zosia przytknęła Słuchacza Kosmosu bliżej. W słuchawkach piknęły cyfry: pi… pi… pi… Tak jakby ktoś liczył bardzo cicho i powoli. Na powierzchni bańki pojawiły się trzy kreski, potem dwie, potem jedna. – Ona coś odlicza – powiedziała Zosia. – Ale co? Deski huśtawki zaskrzypiały, chociaż nikt na nich nie siedział. Bańka pulsowała w równym rytmie: jasna, ciemna, jasna. Wróble zamilkły. Na balkonie ktoś przestał trzepać dywan. Powietrze stało się gęste i chłodne, jak tuż przed burzą, tylko bez wiatru. – Słyszysz? – Olek przełknął ślinę. – Ziemia… drży? Ziemia pod ich kolanami naprawdę zadrżała, tak delikatnie, że piasek w piaskownicy zaszurał jak cukier w cukierniczce. Piksel nastroszył ogon i stanął jak posąg, patrząc prosto w niebo. Zosia zacisnęła palce na rączce Olka. Słuchacz Kosmosu zamrugał wszystkimi światełkami naraz. Na środku bańki pojawił się nowy kształt: długi cień, co wyglądał jak skrzydło, ale nie było to skrzydło ptaka. Cień powoli przesunął się po ich dłoniach i po trawie, jakby ktoś przejechał ogromną, miękką chustą. – Zosiu… – Olek wcisnął się do niej bliżej. – Co to… Zosia uniosła głowę. Niebo nad podwórkiem, zwykle niebieskie jak kredka z piórnika, teraz zdawało się rozsuwać – tak, jak rozsuwa się zasłona w teatrze. Pomiędzy chmurami zabłysły linie światła, ciche jak szept. Coś wielkiego, jasnego i zupełnie bezgłośnego zaczęło zniżać się prosto nad huśtawkę.


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 36
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.