Did You Know?

Instrukcja Obsługi Niewidzialnego Kota


Instrukcja Obsługi Niewidzialnego Kota
Kuba znalazł książeczkę w koszu zwrotów, między atlasem grzybów a komiksem. Okładka szeptała fluorescencyjną czcionką: Instrukcja Obsługi Niewidzialnego Kota, wydanie drugie. Brzmiało to jak żart, więc oczywiście zabrał ją na przerwę. Zosia spojrzała na spis treści i od razu parsknęła śmiechem. – Punkt pierwszy: nie traktuj kota jak powietrza, bo się obrazi – przeczytała. Po lekcjach Kuba sprawdził, czy to marketing, czy prawdziwa katastrofa w pudełku. Postawił miskę mleka, rozsypał trochę mąki i czekał na cud. Mleko zniknęło, mąka zadrżała, a na blacie pojawiły się cztery delikatne odciski. Coś niewidzialnego potarło mu łydkę, po czym trąciło kolanem w karton. Kuba pisnął, ale udawał, że to próba alarmu lodówki, dla godności. W instrukcji ktoś dopisał długopisem: Lubi kaloryfery, ignoruje fizykę, nie znosi ogórków. Następnego dnia w szkole ogłoszono Dzień Zwierzaków, z paradą na sali gimnastycznej. – Przyniesiesz kota? – spytała Zosia, już szykując transparent: Klub Sympatyków Wyimaginacji. – On nie jest wyimaginowany, tylko nisko widoczny – poprawił Kuba, bardzo poważny. Kot, niewidzialny jak hasło do internetu, zwinął mu z plecaka kanapkę. Szeleszczący, samoniosący się papier przyciągnął spojrzenie pani dyrektor Płoskiej. – Proszę nie wnosić duchów jedzenia – rzekła, a korytarz wybuchł chichotem. Wieczorem Kuba czytał dalej zasady, bo karta z numerem osiem była pognieciona. Nie karm kota ciszą po dwudziestej drugiej, bo zacznie jeść dźwięki. Nie powtarzaj słowa pusto trzy razy przy otwartym oknie w szkolnej sali. Jeśli zapomnisz, kot przestanie być dyskretny i przyprowadzi kogoś nieproszonego. Kuba odsunął zasłonę, żeby przewietrzyć, i dla żartu wyszeptał pusto raz. Potem drugi raz, bo nikt nie patrzył, a kot mruczał jak suszarka do włosów. Na paradzie okno sali stało otwarte, a mikrofon syczał jak rozgniewany czajnik. Kot siedział na chorągiewce niewidzialnym ciężarem, aż kij trzeszczał cichutko. – Cicho tu jakoś, tak pusto... – westchnęła Zosia, poprawiając literę Y na plakacie. – Nie mów tak – syknął Kuba, lecz ktoś z tyłu dodał odruchowo: pusto. Trzecie pusto ugrzęzło Kubie na języku, gdy instrukcja nagle rozbłysła w kieszeni. Okno zaskrzypiało, powietrze napęczniało śladem łapy, a pani Płoska chwyciła za klamkę.


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 21
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.