Impreza na Statku Dziwactw
Nad Odrą zapadał ciepły wieczór, a Marek uparcie próbował wyciągnąć Kaśkę z mieszkania. – Ty, przecież to sobota! – jęczał, kręcąc się w miejscu. – Może chociaż pójdziemy do baru? Albo, nie wiem, będziemy udawać, że jesteśmy piratami? Kaśka spojrzała na niego znad kubka herbaty, unosząc brew. – Udawaliśmy piratów w zeszłym tygodniu. Kończyłeś z patelnią na głowie i niezapłaconym rachunkiem.
Marek już miał się poddać, kiedy do drzwi zadzwonił kurier z kopertą. W środku – dwa bilety na imprezę "Statek Dziwactw: Bal Szalonych Kapeluszy". – To jest ZNAK – stwierdził Marek z powagą. – Musimy tam być.
Po godzinie Kaśka krzywiła się w różowym berecie, a Marek dumnie prezentował kapelusz w kształcie pizzy. Na przystani przywitała ich hostess, która wyglądała jak skrzyżowanie flaminga z kucharzem. – Tylko jedna zasada: żadnych zasad! – uśmiechnęła się tajemniczo i zaprosiła ich na pokład.
Już po paru krokach Kaśka zobaczyła parkiet, na którym tańczyły... kaczki w melonach i pasiaste zebry. Z głośników sączyła się salsa, a kelnerzy podrzucali tarty niczym barmani żonglujący butelkami. Marek złapał ją za rękę. – Wiedziałem, że to nie będzie zwykła sobota.
Nagle światła przygasły, a przez megafon rozległ się głos kapitana: – Drodzy pasażerowie, zbliżamy się do najbardziej szalonej atrakcji rejsu. Proszę przygotować swoje kapelusze na NIESPODZIANKĘ!
Z sufitu zaczęły spadać konfetti i... coś jeszcze. Marek poczuł na głowie coś śliskiego. Spojrzał w górę i zobaczył, że sufit zamienia się w... Ale wtedy rozległ się krzyk z rufy i wszyscy pobiegli w tamtą stronę, nie wiedząc, co czeka ich za rogiem...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?