Harald i Szept Lodowego Fiordu
Na skraju świata, gdzie zimowy wiatr przecinał mroźne fiordy niczym ostrze topora, leżała wioska Bjornholm. Splecione dachy chat przysypane były śniegiem, a dym z kominków mieszał się z północnym niebem, rozjarzonym blaskiem zorzy polarnej. Tam właśnie dorastał Harald, syn Sigvalda, marzący o przygodach i dalekich wyprawach, jak przystało na prawdziwego wikinga.
Tego dnia Harald wcześnie opuścił rodzinną chatę. Jego oddech zamieniał się w parę, gdy przebiegał przez zamarznięte podwórze do starej przystani. Port był miejscem, gdzie budowano potężne drakkary, a morskie opowieści krążyły niczym sowy w ciemnościach. Jednak dzisiejszego ranka coś było inaczej. Mgła spowijała wybrzeże, a echa dziwnych dźwięków niosły się po wodzie.
Harald szybko odnalazł swoich przyjaciół: Liv, błyskotliwą córkę kowala, i Einara, syna rybaka, który nie bał się żadnej burzy.
– Słyszeliście to? – szepnął Harald.
– Co takiego? – Liv zmrużyła oczy, próbując dojrzeć coś w mlecznym powietrzu.
– Jakby śpiew… albo nawoływanie z drugiego brzegu – odpowiedział Harald, pokazując palcem na ledwo widoczną sylwetkę starej łodzi, huśtającej się na cumie.
Einar wzruszył ramionami, lecz w oczach miał cień niepokoju. – Może ktoś wrócił z połowu i zabłądził we mgle.
Liv jednak była innego zdania. Gdy podeszli bliżej starej łodzi, zauważyli, że pokład pokryty był cienką warstwą lodu, a na deskach widać było wyraźne odciski butów. Ślady prowadziły do stromej ścieżki, wijącej się między ośnieżonymi klifami.
Naraz usłyszeli cichy szept, niby powiew wiatru, ale wszyscy mieli pewność, że to nie był zwykły dźwięk. Harald poczuł jak serce szybciej mu bije. Zrobił krok naprzód, a Liv i Einar ruszyli za nim.
Ślady urywały się przy wejściu do niewielkiej groty, ukrytej wśród lodowych głazów. Wewnątrz panowała głęboka ciemność, a z głębi dobiegały metaliczne stukoty, jakby ktoś kuł pięśćmi o skałę.
Przyjaciele zatrzymali się na progu, niepewni, czy wejść dalej. Harald już miał zaproponować, co powinni zrobić, gdy z wnętrza groty błysnęło światło i rozległ się głuchy, przeciągły dźwięk rogu bojowego...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?