Did You Know?

Gwiezdny list


Gwiezdny list
Wieczorem nad miasteczkiem wisiał wielki, żółty Księżyc. W oknie pokoju Lili stał teleskop, a na dywanie rozłożone były kredki, gwiezdne naklejki i mapa nieba. Lila poprawiła opaskę z błyszczącą gwiazdką, Olek podsunął sobie stołek i dodał do mapy brakującą chmurkę komet. Kot Piksel mruczał i wachlował ogonem jak antenką. — Słyszysz? — szepnęła Lila, bo w ciszy coś cichutko zapiszczało. Piksel zatrzymał ogon. Z czerwonej krótkofalówki na biurku dobiegło: pik… pik… piik… pik! Rytm był jak piosenka, ale inny niż wszystkie, które znali. Olek przyłożył ucho do głośniczka i potarł brodę, jak robił tata, gdy coś obmyślał. — To nie burza. To ktoś do nas mówi — powiedział bardzo poważnym głosem. Lila zerknęła przez teleskop. Jedna malutka gwiazda migała dokładnie tak samo: pik… pik… piik… pik! Mignięcia układały się w wzorek, jak skakanka, która ma swoje tempo. — Trzeba odpowiedzieć — stwierdziła Lila. W garażu czekała ich rakieta Bąbel. Zbudowali ją z tatą z lekkich paneli i miękkich foteli, a potem udekorowali chmurkami, naklejkami i srebrną taśmą. Bąbel miał okrągłe okno jak oko wielkiej ryby i pulpit pełen przycisków. Jeden z nich, srebrny i w kształcie kropelki, właśnie migał tym samym rytmem. — On też słyszy — wyszeptał Olek. Lila wsunęła Pikselowi do plecaka miękki kocyk. Założyli kaski z pudła z kostiumami i sprawdzili pasy. Na drzwiach zapiszczała naklejka z napisem: Start tylko, gdy serca są spokojne. — Serce spokojne? — spytała Lila. — Spokojne jak kamyk w kieszeni — odparł Olek i uśmiechnął się. Piksel zamruczał: rrr. Pstryk! Bąbel poruszył się delikatnie, jakby wziął głęboki oddech. Usłyszeli miękkie bruuum, a dom, ulica i ogród zniknęły pod nimi jak obrazek w książce, którą się przewróciło. Przestrzeń zrobiła się granatowa, potem atramentowa i aż czarna, ale pełna rozsypanych okruszków światła. — Witam na pokładzie — odezwał się łagodny głos Bąbla, jakby mówiła ogromna poduszka. — Mam dla was mapę. Cel miga. Na ekranie rozwinęła się mapa nieba. Ktoś narysował na niej jasną kropkę, która pulsowała. Bąbel mrugnął ikonką pasów bezpieczeństwa. — Zapięte — powiedziała Lila. — Zawiązane — dodał Olek, zerkając na swoje sznurówki. Piksel przeciągnął się w plecaku i spojrzał okrągłymi jak księżyce oczami. Lecieli wśród migotów. Po drodze minęli satelitę o skrzydłach z paneli, który pomachał do nich krótkim „bziuuut”. Przemykali obok pierścieni planety, które wyglądały jak wielkie hula-hop, i obok chmury drobnych okruchów, co bębniły: tik-tik-tik. Bąbel rozwinął wtedy świetlny parasol, który pachniał jak letni deszcz. — Cudowne jest to niebo — westchnęła Lila. — I ciche. — Ciche, ale słuchaj — przytaknął Olek i nastawił ucha. — Pik… pik… piik… pik! Głośniejsze! Im bliżej byli migającej kropki, tym bardziej sygnał przypominał melodię. Na ekranie obok kropki pojawił się narysowany ołówkiem kształt: jak koperta. Tylko że ta koperta pulsowała światłem, jak meduza w wodzie. — Gwiezdny list? — zdziwiła się Lila. — Do kogo? Bąbel bąknął wesoło. — Na kopercie wykrywam litery. Światłem napisano: „Lila i Olek”. Olek aż otworzył usta. — Kto wie, jak się nazywamy? — Może ktoś, kto patrzy na te same gwiazdy — powiedziała cicho Lila. Rakieta wyhamowała przy niebieskawej chmurce pyłu, miękkiej jak wata. W środku chmurki kołysała się przezroczysta koperta z gwiezdną pieczęcią w kształcie maleńkiej, świecącej gwiazdki. — Zbliżam ramionko chwytające — oznajmił Bąbel. Z boku wysunęła się mała, lśniąca rączka zakończona siateczką. Poruszała się powoli, delikatnie. Lila wstrzymała oddech, Olek też. Piksel przestał mruczeć i zastygł, jakby nagle stał się małym, szarym posążkiem kota. Siateczka dotknęła koperty. Pieczęć zamigotała i odpowiedziała krótkim: „piik!” Nagle ktoś zapukał w okno rakiety. Tuk. Tuk-tuk! Lila i Olek podskoczyli. Odwrócili głowy równocześnie. Tuż za szybą unosił się niewielki stateczek, lekki jak latawiec. Miał ogon z wstążek światła, a kabina była jak bąbel wody z błyszczącą obwódką. W środku siedziała istota w śmiesznym skafandrze w kropki. Miała okrągły hełm, a wewnątrz hełmu dwie duże, ciekawskie oczy, które mieniły się jak kałuża po deszczu. Istota poruszyła płetwkami na rękawach i narysowała na szybie z mgiełki serduszko. Potem wskazała na kopertę i pomachała. — Widzi nas! — wyszeptał Olek. — I wie, jak się rysuje serca — dodała Lila, czując, jak robi jej się ciepło pod kaskiem. Bąbel mruknął ostrożnie. — Odbieram prośbę o połączenie przez gościnne okienko. Bezpieczne, z dodatkową bańką powietrzną. Mogę otworzyć śluzę listową i wpuścić list, a potem… Na pulpicie zamigotał nowy przycisk, którego wcześniej nie widzieli. Był zielony i miał narysowaną uśmiechniętą gwiazdkę. — Jeśli go naciśniemy, otworzy się gościnne okienko? — spytała Lila. — Tylko troszkę, w trybie „cześć i dzień dobry” — potwierdził Bąbel. — Wciąż bezpiecznie. Dodatkowa bańka gotowa. Sygnał zmienił się w melodię, która brzmiała jak skrzypienie śniegu i dzwonek na rowerze jednocześnie. Pieczęć na kopercie rozżarzyła się jaśniej i na jej powierzchni pojawił się świetlny kształt: mała dłoń, która machała na powitanie. Piksel wichrzył wąsy i cichutko „miau” powiedział do plecaka. — Co robimy? — Olek spojrzał na Lilę. — Razem? — Razem — odparła Lila i wyciągnęła dłoń. Ich palce splotły się, a drugą ręką zawisnęli nad zielonym przyciskiem. Za szybą istota w kropki znów zapukała, tym razem trzy razy: tuk! tuk! tuk! Jej oczy lśniły szeroko, a ogon jej stateczku zafalował jak wstążka na wietrze. — Uwaga, odliczanie do otwarcia śluzy listowej — oznajmił Bąbel miękkim głosem. — Trzy… dwa… Melodia stała się jeszcze piękniejsza, jak gdyby ktoś grał na maleńkich dzwoneczkach. Zielona gwiazdka na przycisku zaświeciła tak jasno, że w kabinie zrobiło się jak w południe. Lila i Olek nabierali powietrza do płuc, gotowi, by…


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 26
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.