Gdzie kończy się zwyczajność
Poznań, początek września. Powietrze wciąż przesycone było wspomnieniem lata, choć liście nad Wartą już żółkły. Maja, Igor, Lena i Oskar siedzieli na murku starego amfiteatru, który w wakacje bywał ich azylem przed światem dorosłych i równocześnie laboratorium marzeń. W tym roku mieli osiemnaście lat i wszystko wydawało się inne – nawet powietrze.
— Dalej, Lena, powiedz to — mruknęła Maja, zerkając na zegarek w telefonie. — Mamy tylko godzinę do korepetycji, zanim wrócę do domu.
Lena, najcichsza z całej czwórki, przesunęła końcówką buta po murku. — Czasem czuję, że... nie pasuję do tego miasta. Jakby było we mnie coś więcej. Coś, czego boję się w pełni dotknąć.
Oskar uniósł brwi. — Fajnie wam, ja czuję, że przez te matury nie przejdę. — Zaśmiał się, ale nie brzmiało to do końca szczerze.
Igor oderwał wzrok od rysunku, który szkicował w swoim notatniku. Miasto pod jego ołówkiem było gęste, pełne mgły i wysokich wież. — Ja czasem mam wrażenie — powiedział powoli — że potrafię usłyszeć myśli ludzi, kiedy bardzo się staram.
Na chwilę zapadła cisza. W oddali przejechał tramwaj; echo jego metalicznego dźwięku rozbiło się wśród pustych ławek.
— Mówisz serio? — spytała Maja. — Bo ja…
W tej chwili zadzwonił jej telefon. Spojrzała na ekran, ale numer był nieznany, tylko na wyświetlaczu pulsowało cztery cyfry: 1701. Odebrała, wahając się przez ułamek sekundy.
— Halo?
Przez chwilę słyszała tylko szum, jakby ktoś szeptał tuż przy uchu. Potem odezwał się głęboki głos: — Maja, musisz uważać. Nie jesteście sami. Oni wiedzą.
Połączenie zostało przerwane. Maja wpatrywała się w wygaszony ekran, a palce drżały jej bardziej, niż chciała to pokazać.
— Co się stało? — spytał Igor, wsuwając rękę do kieszeni bluzy.
Maja powoli opowiedziała o dziwnym telefonie. Lena spoważniała. — Myślicie, że ktoś nas obserwuje?
Oskar odwrócił się nagle, instynktownie, jakby rzeczywiście zauważył kogoś w gęstniejącym zmierzchu. W świetle latarni coś poruszyło się w cieniu pod filarem amfiteatru. Przez moment czworo przyjaciół miało wrażenie, że nie są już sami.
Wtedy Lena poczuła w sobie falę energii. Taką, której nie umiała nazwać. Miała ochotę pobiec w kierunku cienia, choć wszystko w niej krzyczało przed niebezpieczeństwem. Igor zamknął oczy — i zobaczył obrazy, które nie mogły należeć do niego: czerń płynącą przez bruk, światło migoczących oczu, palce przesuwające się po ekranie telefonu z czterocyfrowym kodem.
Wszyscy milczeli, każde z nich ogarnięte własnym niepokojem. Gdy cień pod filarem zadrżał i coś – lub ktoś – wysunął się poza światło latarni, Maja poczuła, że jej serce bije szybciej niż zwykle. W powietrzu zawisło napięcie, które sprawiło, że chłód przeszył ich wszystkich.
Co tak naprawdę czeka na nich po drugiej stronie zwyczajności? Czy zdecydują się wykorzystać swoje moce, a jeśli tak, to do czego? W tej chwili, gdy losy przyjaciół zaczęły się splatać z czymś większym, ich świat przestał być bezpieczny.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?