Gdy zegar przestaje mierzyć czas
Szkoła im. Marii Skłodowskiej-Curie wyglądała zupełnie zwyczajnie – przynajmniej za dnia. Biała, piętrowa bryła z szarym dachem, rzędy wielkich okien, a przed wejściem wysoki zegar, który każdej pełnej godziny wydzwaniał swoje metaliczne ding-dong. Ale Kinga dobrze wiedziała, że po zmierzchu to miejsce żyje innym życiem.
Był piątek, ostatni dzień czerwca. Lekcje już się skończyły, a większość uczniów wybiegła na przyszkolny plac, krzycząc z radości o wakacjach. Ale nie ona i Michał. Oboje należeli do szkolnego klubu filmowego – dziś mieli pierwszą w historii szkoły "Noc Filmową". Klub liczył raptem pięć osób, ale z różnych powodów zostało ich tej nocy tylko dwoje.
— Ej, Kinga, serio nie boisz się spać tu sami? – Michał uśmiechnął się półgębkiem, gdy zostali w pustej klasie na trzecim piętrze.
— Tyle razy tu byłaś po godzinach! – odparła Kinga, udając obojętność, chociaż czuła delikatne ukłucie niepokoju. — Poza tym, jeszcze jest pan Marek z ochrony. Obiecał, że będzie co godzinę zaglądał.
Sala była pełna miękkich poduch, popcorn leżał już gotowy na stoliku, a ekran projekcyjny odbijał ciepłe światło projektora. Gdy na zewnątrz zrobiło się ciemno, a wiatr zaszumiał w wysokich topolach, Kinga poczuła, że nabiera odwagi. Usiadła w pierwszym rzędzie i od niechcenia spojrzała na zegar za oknem. Jego wskazówki stały nieruchomo na godzinie 23:07.
— Patrz, zegar się zatrzymał – zauważyła. Ale Michał tylko wzruszył ramionami.
Oglądali właśnie trzeci film, gdy nagle coś trzasnęło w korytarzu. Światło zamigotało, obraz na ekranie na chwilę zniknął. Oboje spojrzeli po sobie, ale żadne nie odezwało się słowem. Po chwili usłyszeli skrzypienie – jakby ktoś powoli otwierał drzwi od sali naprzeciwko.
— Przecież Marek miał być na dole... — szepnął Michał.
Kinga zerwała się z podłogi. Czuła, że w szkole dzieje się coś dziwnego. Przez szybę drzwi zobaczyła na korytarzu słaby błysk niebieskiego światła, który na moment przeszył ciemność. Michał drżał z emocji, ale ruszył za nią.
Wyjrzeli na korytarz. Wszystkie drzwi były zamknięte z wyjątkiem jednej, która lekko się uchyliła. To była sala 217 – stara klasa od historii, do której od miesięcy nikt nie wchodził, bo wymagała remontu.
Z wnętrza dobiegł ich cichy, przeciągły dźwięk, przypominający cichutkie bicie zegara. I wtedy Kinga zauważyła, że zegarek na jej nadgarstku również zatrzymał się dokładnie na 23:07. Michał szybkim ruchem nacisnął klamkę. Gdy drzwi otworzyły się na oścież, zobaczyli w środku coś, czego zupełnie się nie spodziewali…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?