Gabinet Ciszy
Zanim dzwonek rozciął poranek, Lena weszła do starego skrzydła szkoły. Mgła z boiska wciskała się przez lufciki, pachnąc mokrym kurzem i metalem. W plecaku niosła zeszyt, w którym notowała emocje jak pogodę dnia. Obok daty 12 października dopisała: 'niepokój: umiarkowany; nadzieja: możliwe przejaśnienia'. Krążyła plotka o zamkniętym, od lat nieużywanym pokoju, zwanym Gabinetem Ciszy, gdzie uczą słuchać uczuć.
Na przerwie woźna, pani Natalia, podała Lenie ciężki klucz z numerem '13'. — Otwórz magazyn w starym skrzydle, przyszła paczka. Tylko ostrożnie — mruknęła. Lena udawała spokój, choć palce drżały jej jak smyczki na skrzypcach. Korytarz był ciemny i wąski, lampy brzęczały jak komary, podeszwy szeptały echem. Zamek ustąpił z metalicznym westchnieniem, a klucz zawibrował w jej dłoni.
Za drzwiami stały półki pełne szklanych słoików z ręcznie pisanymi etykietami. Na jednych widniało: 'Radość — Bieg na sto metrów'; na innych: 'Wstyd — Głośne potknięcie'. Każdy słoik lekko drżał, jakby oddychał, a światło w środku falowało. Lena odnalazła swój podpis: 'Lena — Trema przed wystąpieniem', napisany charakterem pisma babci. Serce zaczęło walić, ale ciekawość była głośniejsza niż strach przed własnym imieniem. — Nie dotykaj — szepnęło coś, chociaż nikogo nie było.
Lena cofnęła dłoń, lecz tuż obok zadrżał słoik z etykietą 'Zazdrość — Klasa 2B'. Półka jęknęła, szkło zapiszczało, a słoik zaczął się zsuwać; Lena sięgnęła odruchowo. Chwyciła go w ostatniej chwili, ale drugi z trzaskiem rozpadł się na płatki. Z rozbitego dna wydostała się zielona smuga, chłodna i szybka jak cień. Zawisła nad Leną, dotknęła jej brwi jak lodem, i pomknęła do drzwi. W tym samym momencie w progu stanął ktoś z latarką. — Jeżeli to wypuściłaś, musisz za tym pójść — wybrzmiało jak obietnica i wyzwanie. Smuga zawirowała i wślizgnęła się w szczelinę drzwi, na której ktoś dopisał jej imię. Światełko latarki podążyło za smugą, a Lena zrobiła pierwszy krok w ciemność.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?