Did You Know?

Ekspedycja po Zupę Swojego Losu


Ekspedycja po Zupę Swojego Losu
Marta, Franek i Igor nie byli zwykłymi uczniami. To znaczy, w szkole zachowywali się pozornie normalnie – odrabiali lekcje na przerwach, przynosili drugie śniadania (które tajemniczo zawsze znikały w niewyjaśnionych okolicznościach), czasem nawet starali się nie zasypiać na lekcjach matematyki. Ale w środku – oj, w środku drzemało w nich coś… niecodziennego. Wszystko zaczęło się w środę, podczas przerwy obiadowej, kiedy Marta spojrzała podejrzliwie w kierunku kotleta mielonego leżącego na jej tacy. – Czy wy to widzicie? – zapytała szeptem, nachylając się do Franka i Igora. – Ten kotlet… on się ruszył. I mrugnął do mnie. Igor parsknął śmiechem, ale Franek już wiedział, że Marta nie żartuje. Nie po tym, jak tydzień wcześniej opowiadała o galaretce, która rzekomo wyskoczyła jej z talerza i wylądowała na plecaku dyrektora. – Co, jeśli w tej stołówce dzieje się coś naprawdę… niesamowitego? – powiedział Franek z powagą godną Sherlocka Holmesa, choć nieco mniej elegancką, bo miał jeszcze na ustach ketchup z parówek. Tak powstał Klub Niezwykłych Zup. K.N.Z. – nazwa wymyślona przez Igora, bo miał bzika na punkcie skrótów. Postanowili, że każdego dnia na dużej przerwie będą śledzić, co dzieje się w stołówce i prowadzić dziennik obserwacji. Ich pierwszym zadaniem było dowiedzieć się, dlaczego rosół w ostatni poniedziałek miał kolor elektryczno-niebieski. Zorganizowali "bazę operacji" w najdalszym rogu stołówki, koło okna z widokiem na szkolny parking, gdzie szkolny kotek – Rabarbar – prowadził własne podejrzane interesy. Każdego dnia obserwowali też kucharki, które zachowywały się coraz bardziej… dziwacznie. Pani Jadzia, szefowa kuchni, zaczęła nosić kapelusz z ananasem, a młodsza kucharka, pani Halinka, mówiła, że porozumiewa się telepatycznie z kluskami. Przez pierwsze dwa tygodnie Klub Niezwykłych Zup odkrył wiele rzeczy, które podzielili na kategorie: "normalne", "nienormalne" i "zdecydowanie niewyjaśnione". Pod kategorię "zdecydowanie niewyjaśnione" wpisać musieli znikające naleśniki, parówki śpiewające pod stołem i zupę jarzynową, która w środę rano zaczęła bulgotać rytmicznie hymn szkoły. Im więcej odkrywali, tym mniej rozumieli. Aż do piątkowego popołudnia, kiedy Igor – czatujący przy oknie – zobaczył coś, czego jeszcze nigdy nie widział: do stołówki przez tylne drzwi weszła grupa ludzi w białych kitlach… i nieśli coś, co wyglądało jak ogromny blender… Przyjaciele zamienili się w posągi. Od tej chwili już nie tylko chcieli się dowiedzieć, co dzieje się w stołówce – wiedzieli, że muszą dowiedzieć się, dlaczego szkolna stołówka nagle potrzebuje blendera wielkości szafy…


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 29
Endings: 2
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Curious What Happens Next? Here's What Others Wrote!