Echo z poddasza
Karolina siedziała na parapecie, opierając czoło o chłodną szybę. Deszcz bębnił w dach, a ona gapiła się w nieostry zarys starych lip rosnących za domem. Cienie tańczyły leniwie po ścianach jej nowego pokoju, który ciągle pachniał surowym drewnem i farbą. Niedawno przeprowadziła się do tej willi zwaną przez sąsiadów "Domem nad Przeprawą". Z perspektywy szesnastolatki ta zmiana wydawała się prawie jak wymazanie dotychczasowego życia – inna szkoła, nowi ludzie, samotność pulsująca pod skórą. Nawet rodzice, wiecznie zajęci swoimi sprawami, nie zauważyli, jak bardzo brakuje jej dawnych znajomych.
Był koniec października. Wieczory stawały się coraz dłuższe i gęstsze od myśli, których Karolina nie umiała wypowiedzieć na głos. Tego dnia, gdy wróciła ze szkoły, czuła się rozbita, jakby jedna nieprzyjemna uwaga rzucona na szkolnym korytarzu mogła rozwiać ją w pył. Miała ochotę zniknąć pod kocem i przeczekać wszystko; zamiast tego zamknęła się w pokoju i próbowała zignorować świat.
Nagle, z szarego półmroku poddasza, usłyszała cichy dźwięk. Coś pomiędzy szuraniem a westchnieniem. Zamarła. Poddasze, na które nie odważyła się jeszcze wejść sama, zawsze wydawało jej się osobliwie żywe, choć rodzice twierdzili, że to tylko stary budynek, który wydaje odgłosy, jak każdy inny. Ale ten dźwięk był inny: nieprzypadkowy, równy, powtarzalny. Czuła, jak ciarki przebiegają jej po karku, a serce przyspiesza, jakby ktoś ścisnął je dłonią.
Przez chwilę walczyła ze sobą: zostać czy sprawdzić? Przypomniała sobie ostrzeżenia mamy, by nie wchodzić na poddasze wieczorem. Jednak ciekawość była silniejsza. Wyszła z pokoju, starając się oddychać cicho. Każdy jej krok odbijał się echem po pustym domu. Zatrzymała się pod drzwiami prowadzącymi na poddasze. Drżącą ręką sięgnęła do klamki, powoli ją nacisnęła i uchyliła drzwi.
Schody skrzypnęły pod jej stopami. Z każdym kolejnym krokiem dźwięk wydawał się bliższy, jakby coś ją wołało. Gdzieś w głowie czuła narastający niepokój, ale również dziwną ekscytację – tę samą, która towarzyszyła jej zawsze, gdy miała zrobić coś, czego się obawiała. Gdy dotknęła nogą ostatniego stopnia, usłyszała cichą melodię, którą rozpoznała jako ukochaną kołysankę z dzieciństwa. Melodia pochodziła z najciemniejszego kąta poddasza, za starym kufrem, gdzie światło ledwo docierało.
Karolina zawahała się tylko przez moment. Wzięła głęboki oddech, poczuła jak jej dłonie drżą, ale serce już wiedziało – musi dowiedzieć się, co kryje się w ciemnościach. Przysunęła się do kufra, kiedy nagle…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?