Did You Know?

Echo z Hestii


Echo z Hestii
Na stacji Gaja noc nigdy nie była prawdziwie ciemna. Ekrany mrugały cicho, wskaźniki pulsowały zielenią, a poza iluminatorami rozciągał się pas asteroid jak rozsypane węgielki na czarnym suknie. Gdy stacja chowała się w cień Hestii, odłamki skał zwalniały jakby w zwolnionym filmie, rozświetlane bladym błękitem jonowych silników statków zaopatrzeniowych. Lena przyłożyła policzek do chłodnej ramy okna w Pracowni Słuchu. Tak ją nazywali, choć oficjalnie była to zwykła kabina nasłuchowa. Uwielbiała ten moment, kiedy słyszała niekończące się szumy – tło kosmosu i krótkie trzaski rozmów, śpiew słońca zmodulowany przez anteny. Nosiła na nadgarstku własnoręcznie zlutowaną bransoletę-odbiornik, którą przyczepiła do głównej konsoli jak amulet. „Masz to?” – Pat wsunął się do środka, przekładając przez ramię pas z tabletami. „Runa mówi, że w radiu nuda, a ty wyglądasz, jakbyś właśnie wylosowała bilet na kometę.” „Posłuchaj.” Lena włączyła filtr i w sali rozkołysał się rytm: krótko, krótko, długo. Przerwa. Krótko, krótko, krótko, długo, długo. Przerwa. Liczby piąstkowane przez ciszę, powracające w równych odstępach, jakby ktoś wystukiwał palcem po drugiej stronie próżni cierpliwy kod. Pat zmarszczył brwi. „Liczby pierwsze?” „I to nie od stacji. Wektor jest z półcienia. Z miejsca, gdzie nie powinno być nic poza pyłem.” Z sufitu dobiegł ciepły, bezosobowy głos Runy, pokładowej sztucznej nawigatorki: „Sygnał nietypowy. Siła zmienna, pasmo wąskie. Kategoryzacja: nieznane zjawisko transmisyjne. Zalecenie: logować, powiadomić oficer dyżurną.” Oficer dyżurna, porucznik Sawa, połączyła się z nimi w czarnym polu ekranu, widać było tylko jej oczy i migot świateł z głównego mostka. „Macie piętnaście minut do wejścia w perycentrum, potem i tak obróci nas osłona. Zapisujcie odczyty. Nie wychodzimy nigdzie, dopóki nie wrócę z sekcji B. Zrozumiano?” „Zrozumiano” – powiedzieli chórem, choć Lena czuła, jak ciekawość łaskocze ją w karku. W jej głowie rodził się plan. Nie niebezpieczny, nie nielegalny. Czyszczenie zewnętrznej anteny było w grafiku, a skiff serwisowy „Iskra” miał wbudowanego opiekuna i automatyczne liny powrotne. Jeśli ustawią antenę tak, by zajrzeć w cień Hestii, nie złamią rozkazu. Po prostu wycisną z piętnastu minut co się da. Dziesięć minut później siedzieli już w „Iskrze”, w ciasnej kabinie o ścianach pełnych uchwytów i magnesów. Zapach chłodnego metalu mieszał się z ozonem. Zatrzaski skafandrów kliknęły zgodnie, a pod palcami Leny dygotały litery: ODDECH – ZAMKI – ŁĄCZNOŚĆ. Drzwi śluzy otworzyły się z westchnieniem, a „Iskra” bezgłośnie wysunęła się w czerń. Lina powrotna, grubości kciuka, połyskiwała jak srebrny wąż. „Aktywuję tryb opiekuńczy” – oznajmiła Runa. „Odchylę antenę o trzy stopnie. Kurs na sektor Cień-Hestii-7. Lena, ty na skanerach. Pat, manipulatory. Uwaga na drobnicę.” Płynęli wzdłuż zastygłych fal porzuconego pyłu. Odłamki mijały ich jak uśpione ryby. Sygnał narastał: nie był głośny, ale jakby bliższy, bardziej namacalny, wibrujący tuż pod obojczykiem. Lena czuła go niemal ciałem. Wspomnienie przesunęło się przez jej myśli: kartka z notatnika mamy, którą nosiła w kieszeni kombinezonu. Półokrągły znak, przecięta pętla, powtarzany w szkicach wiele razy – i podpis: cisza nie istnieje. „Wektor zaktualizowany” – powiedziała cicho. „To nie z osłony. To… z tamtej strony odłamka.” „Iskra” okrążyła poszarpaną krawędź skały i wślizgnęła się w cień. Nagle światło stacji znikło, a przed nimi została tylko czerń z kilkoma pyłkami gwiazd. Diody na panelach przygasały, jakby nie chciały płoszyć tej dziwnej ciszy. I wtedy zobaczyli to. Na nocnej stronie odłamka, tuż nad cienką warstewką regolitu, tkwiła płaska płyta – zbyt gładka jak na naturalny bazalt, zbyt równa, jakby ktoś położył lustro w miejscu, gdzie nie dotyka go słońce. Nie odbijała ich świateł, raczej je połykała. Jej krawędź znikała w skale. Wokół leżały drobne igły lodu, ustawione wszystkie w tym samym kierunku, jakby coś nieistotnego, czego nie mogły pojąć, kazało im zastygnąć w szeregu. „Rejestruję strukturę o gęstości odmiennej od skały macierzystej” – raportowała Runa. „Brak znanych sygnatur. Sygnał radiowy pochodzi z obszaru pod płytą.” Pat sięgnął po manipulator. „Tylko dotknę. Delikatnie.” „Pat…” Lena położyła dłoń na jego przedramieniu, ale mechaniczne ramię już wysunęło się ku czerni. Stalowy palec muśnął powierzchnię. Nie był to dźwięk, ale poczuli go oboje. Przeciągły, ciepły pomruk, który przesunął się im po żebrach. Po płycie rozbiegły się blade linie, jak mróz na szybie – milimetrowe, spajające się w warkocze kształtów. Najpierw kropki, potem łuki, wreszcie sieć jak mapa gwiezdnego nieba. Jedna z linii rozjarzyła się mocniej i wskazała prosto… za nich. Prosto na Gaję. „To nas widzi” – wyszeptał Pat, choć mówił do mikrofonu. Na ekranie „Iskry” przemigotały komunikaty. „Łącze zewnętrzne: sprzężenie. Protokół: nieznany. Żądanie uprawnień: dostęp do sieci rdzeniowej stacji Gaja.” „Odmawiam” – wyrzuciła odruchowo Lena, ale system wstrzymał się sam. W prawym dolnym rogu rozkwitł symbol – półokrąg przecięty linią, dokładnie ten, który widniał w starych notatkach mamy. Runa zamilkła na ułamek sekundy, po czym odezwała się już szeptem, jakby mogła coś obudzić: „Wykryto powtórzenie wzorca z pamięci prywatnej użytkowniczki: Lena Karcz. Analiza: wysoka zbieżność. Komunikat przychodzący: oczekiwanie na odpowiedź.” Wokół płyty uniósł się pył, poruszany nieistniejącym wiatrem. Lina powrotna „Iskry” zadrżała, jakby ktoś ją trącił. Na panelu mignęła opcja, której wcześniej nie było: PRZYJĄĆ RĘCZNIE. Odliczanie zaczęło schodzić ze sztywnej dziesiątki: 10… 9… 8… Lena zacisnęła palce na uchwycie, patrząc na znak rozpalony jak oddech na mrozie. „Lena” – Pat wyciągnął dłoń, zawieszony między strachem a zachwytem. – „Co robimy?”


Author of this ending:

Age category: 13-15 years
Publication date:
Times read: 39
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.