Echo wśród drzew
Światło ogniska drgało między smukłymi pniami sosen, rzucając cienie na twarze siedzących w kręgu nastolatków. Karolina siedziała z ramionami splecionymi wokół kolan, nie spuszczając wzroku z tańczących płomieni. Czuła, jak w piersi narasta jej mieszanka niepokoju i ekscytacji; to był ich pierwszy samodzielny biwak bez dorosłych, a noc była gęsta od nieznanych dźwięków.
Obok niej Hubert rozbawiony opowiadał kolejny straszny żart, podczas gdy Ola, z pozoru obojętna, co chwilę zerkała w głąb ciemności. Tylko Bartek, wiecznie racjonalny, udawał, że nie zwraca uwagi na opadające z gałęzi szyszki i szelesty liści.
– Słyszeliście to? – szepnęła nagle Karolina, przerywając śmiech Huberta. Zapadła cisza. Gdzieś głęboko w lesie dało się usłyszeć melodyjny, niemal nieludzki śmiech, jakby echem odbity od setki drzew.
– To pewnie echo po moim żarcie – próbował żartować Hubert, ale głos mu zadrżał. Ola podniosła się nieśmiało i ruszyła w stronę ścieżki, prowadzącej wgłąb ciemności. – Może to ktoś potrzebuje pomocy? – rzuciła, niepewnie patrząc na resztę.
Bartek wstał pierwszy, rezygnując z logiki na rzecz ciekawości. Podnieśli latarki i weszli jedno po drugim w chłodny półmrok lasu. Każdy krok wydawał się rozciągać bez końca, a każde drobne poruszenie pod nogami podnosiło im ciśnienie.
W pewnym momencie światła latarek ukazały coś dziwnego – ślady prowadzące donikąd, jakby ktoś krążył wokół ich obozowiska. Karolina poczuła, jak jej serce wali coraz szybciej; nagle las wydał się inny, mniej przyjazny. Spojrzeli po sobie, szukając w oczach odpowiedzi na niewypowiedziane pytanie: czy powinni iść dalej?
Nagle zza drzew dobiegł ich cichy, przeciągły szept. Karolina poczuła, jak przechodzi ją dreszcz, a w jej głowie zaczęły ścigać się najgorsze scenariusze. Kiedy zrobili jeszcze jeden krok w stronę źródła dźwięku, światło latarki odbiło się od czegoś błyszczącego ukrytego wśród mchu...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?