Echo Lasu
Leon zawsze uważał, że las za jego domem jest miejscem raczej zwyczajnym – pełnym poskręcanych ścieżek, starego mchu i brzęczących komarów. Jednak od jakiegoś czasu coś się zmieniło. Ptaki, zazwyczaj ruchliwe o poranku, milczały jak zaklęte. Psy sąsiadów przestały szczekać na przechodniów, a nocą z ciemności dochodziło coś, co trudno było opisać – cichy, pulsujący rytm, jakby echo serca samego lasu.
Leon nie był typem, który łatwo się poddaje ciekawości, ale to było inne. Dziś, gdy wracał ze szkoły, zobaczył coś jeszcze dziwniejszego. Na skraju lasu, tam gdzie kończyła się asfaltowa droga, stała sarenka. Jej futro błyszczało w popołudniowym słońcu, ale wzrok miała zupełnie nieobecny. Wydawało się, że patrzy prosto w Leona, ale przez niego, jakby szukała czegoś głębiej w lesie. Chłopak zbliżył się ostrożnie, serce tłukło mu się w piersi. Sarenka nie uciekła, ale nagle wydała z siebie cichy, skrzeczący dźwięk – bardziej przypominający krzyk ptaka niż ryk zwierzęcia. Przez moment Leon miał wrażenie, że coś błysnęło jej w oczach. Potem zniknęła pomiędzy drzewami.
W nocy długo nie mógł zasnąć. W końcu, nie zważając na późną godzinę, założył bluzę, sięgnął po latarkę i wymknął się przez okno. Gdy tylko wsunął się między wysokie trawy, poczuł chłód i wilgoć na rękach. Każdy odgłos wydawał się głośniejszy niż zwykle. Leon szedł coraz głębiej, prowadziło go to samo echo, które słyszał już kilka nocy z rzędu.
W pewnej chwili, przy starym, powalonym dębie, zobaczył tajemniczy krąg zwierząt. Były tam lisy, jeże, dwie sarny, nawet stary dzięcioł, którego czasem widywał na podwórku. Każde patrzyło w ciemność, na środek kręgu. Leon przywarł do drzewa i patrzył, jak zwierzęta powoli odwracają głowy... dokładnie w jego stronę.
Wtedy, z głębi lasu, rozległ się trzask i oślepiający błysk światła rozświetlił noc...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?