Dzwonki na śniegu
Wigilia była cicha i pachniała piernikami. Zosia układała sianko pod białym obrusem. Na choince mrugały małe, kolorowe światełka. Za oknem prószył śnieg, jak cukier puder.
Nagle usłyszała dzwonki gdzieś na podwórku. Spojrzała przez szybę i zamarła na chwilę. W śniegu widniały drobne ślady, jak gwiazdki. Nie były kocie ani ludzkie, tylko dziwne. — Mogę wyjść na moment, mamo? — spytała. — Tylko na chwilę — odparła mama, podając czapkę.
Zosia wsunęła buty i wybiegła na śnieg. Szła krok w krok za śladami do ogrodu. Pod starym świerkiem leżała koperta z czerwonym sznurkiem. Na kopercie widniało jej imię: Zosia. Gdy dotknęła papieru, dzwonki zabrzmiały głośniej. Z szopy dobiegł szept i ciepły, złoty błysk. Ktoś poruszył klamką, a drzwi powoli się uchyliły. Zosia wstrzymała oddech i ścisnęła kopertę mocniej.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?