Did You Know?

Dzwonek po północy


Dzwonek po północy
To był pierwszy tydzień maturalnej klasy w starym liceum nad rzeką. Żółta cegła lśniła po deszczu, a zegar nad wejściem drżał jak przeziębiony gołąb. Lena lubiła szkolne dźwięki: skrzypienie drzwi, szmer kredy, pewny ton dzwonka. Tego dnia usłyszała jednak coś innego, cichą zapowiedź, która nie pasowała do planu lekcji. Na tablicy ogłoszeń, pośród konkursów i apeli, wisiał świeży druk z okrągłą pieczątką dyrekcji. Zeszli z Oskarem do starego skrzydła, gdzie korytarz pachniał kredą i mokrym linoleum. Kartka była przybita nową pinezką, a tusz wyglądał, jakby dopiero wysechł. „Zajęcia obowiązkowe: Sala 13, 00:00, obecność weryfikowana” — przeczytał Oskar, mrugając z niedowierzaniem. — Żart? — Lena dotknęła pieczątki; była prawdziwa, z mikroskopijnym herbem miasta. Nad ich głowami jarzeniówka zamrugała, jakby ktoś mrugał w odpowiedzi. Poszli do portierni. Pan Roch, który znał każdy klucz i każdy hałas, skinął ciężko głową. — Sala trzynasta jest zamknięta od zalania, dzieciaki. Po szóstej nie kręćcie się w starym skrzydle, światła wariują. — Jego pęk kluczy zadźwięczał niespokojnie, gdy odwrócił wzrok. Wrócili do tablicy, lecz kartka zniknęła, a na korku został jaśniejszy prostokąt. — Mam zdjęcie — szepnął Oskar i pokazał telefon z wyraźną datą i godziną. Z sufitu spłynęło pojedyncze, suche „ding”, choć dzwonek milczał. Wieczorem Lena nie potrafiła odpuścić. O 23:45 czekała pod bramą, a Oskar przyszedł z latarką w kieszeni i niewesołym uśmiechem. Portiernia była ciemna, na biurku została tylko parająca jeszcze filiżanka i zmięta gazeta. Brama stała uchylona, jakby ktoś zapomniał o ostatnim zamku. Weszli bokiem, wzdłuż żywopłotu, i wsunęli się przez boczne drzwi, które ustąpiły z cichym westchnieniem. W środku korytarze świeciły blado od lamp awaryjnych, a na posadzce ktoś kredą narysował strzałki prowadzące w głąb skrzydła. Zegar w holu, ten z popękaną tarczą, wskazywał 23:59, tak samo jak wszystkie inne. Strzałki kończyły się na drzwiach z nową mosiężną tabliczką: „Sala 13”. Ze środka dobiegał niski pomruk, jakby klasa szeptem powtarzała definicje. — Słyszysz? — Oskar przyłożył ucho do drewna. Lena też, i zasztywniała, bo ktoś po drugiej stronie wymienił ich imiona, wyraźnie, tonem nauczycielki sprawdzającej listę. Telefony zawibrowały jednocześnie; na ekranie Leny pojawił się nowy plan lekcji: „Semestr Nocny, Sala 13, Metody ciszy”. Dzwonek nabrzmiał, jakby budynek brał głęboki oddech, i uderzył pierwszym, ciężkim biciem. Lena ujęła klamkę; była lodowata, a zamek kliknął, jakby ktoś od środka właśnie ją zaprosił. Cienka smuga światła przesunęła się pod progiem, a cień czyjejś dłoni przeciął ją na pół.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 23
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.