Did You Know?

Dzwonek o 19:07


Dzwonek o 19:07
Deszcz od kilku godzin rysował skośne linie na szybach Liceum Ogólnokształcącego nr 3 w Nowych Ogrodach. Puste korytarze odbijały światło neonów jak rzeka szkła; zapach starych podręczników mieszał się z wonią pasty do podłóg. W gablotach z pucharami drżały blade refleksy lamp, a z końca głównego korytarza dobiegało ciche buczenie automatów wentylacyjnych, równe jak oddech śpiącego budynku. Nina położyła plecak na ławce pod tablicą z planem ewakuacji. Nie lubiła zostawać po lekcjach, ale kółko filmowe miało kręcić w piątek próbny materiał, a ona obiecała, że znajdzie dobre wnętrza. Późny listopad był świetny do zdjęć: zimne światło, mokre ulice, okna wyglądające jak oczy. Jednocześnie wszystko przypominało, że to już prawie zima — i że szkoła po zmroku to inny świat. — Czekałaś długo? — Maks wysunął się zza rogu, z kapturem przylepionym do włosów. Przewieszoną przez ramię miał torbę z kamerą; paski odcisnęły mu się na kurtce w równych liniach. — Dopiero chwilę. Leila pisała, że zaraz będzie — odparła Nina, stukając palcem w ekran telefonu. Mignęła ikonka czatu „Kółko Filmowe 3LO”. Leila dotarła trzy minuty później, z notesem w ręku i kubkiem po herbacie, który pachniał miętą i miodem. Zatrzymali się razem przy czerwono-białej taśmie rozciągniętej w poprzek wschodniego skrzydła. Na kartce przyklejonej do drzwi widniał wydruk: „Remont instalacji. Prosimy nie wchodzić”. Pod spodem ktoś dopisał długopisem: „Serio?” i narysował smutną buźkę. — Ciekawe, co tam faktycznie robią — mruknął Maks. — Wczoraj po treningu widziałem, że w środku paliło się światło, chociaż woźny mówił, że wszystko wyłączone. — Wiesz, co jest dziwne? — powiedziała Nina, wpatrując się w elektroniczną tablicę z zegarem nad sekretariatem. — Ten dzwonek. Ktoś mówił, że ostatnio zadzwonił o dziewiętnaście zero siedem. Dokładnie. Po co dzwonić o takiej porze? — Urban legend — machnęła ręką Leila, ale w jej głosie zabrzmiała nuta ciekawości. — Chodźmy do biblioteki. Pani Róża pewnie ma plan budynku. Może znajdziemy coś ciekawszego niż zaklejona taśma. Biblioteka szkolna, ukryta na pierwszym piętrze, była ciepła i pachniała jak pudełko po rodzynkach — starym papierem i klejem. Pani Róża, drobna i zawsze w apaszce, podniosła wzrok znad katalogu kartkowego. — Tylko na chwilę, kochani. Zamykam za dwanaście minut. — Zagwizdały jej klucze przy pasku. — Czego szukacie? — Planów szkoły. Starych, jeśli są — odparła Leila. — Szukamy tła do filmu. A wschodnie skrzydło… no, wie pani… wygląda ciekawie. — Plany? — Pani Róża skinęła głową w stronę zaszklonej szafy. — W teczce „LO3 — lata 70–90”. Tylko delikatnie, bo papier się sypie. Rozłożyli mapy na stole czytelni. Linia po linii przesuwały się przed nimi korytarze, pracownie, schody. Na jednym z arkuszy, zbielałym od czasu, ktoś miękkim ołówkiem dorysował prostokąt na końcu korytarza wschodniego: „S-0”. Litery były pochyłe, nieco nerwowe. Nina przełknęła ślinę. — „S–zero”? — wyszeptała. — Nigdy czegoś takiego nie widziałam na planie. Tu są tylko sale od 1 do 34. Maks pochylił się, patrząc tuż nad jej ramieniem. Na marginesie dostrzegł jeszcze jeden dopisek: „test dzwonka 19:07”. — Kto robi test dzwonka po siódmej? — mruknął. — To jest podpisane? — Przesunął palcem po żółtej taśmie papieru. Nic, tylko lekka smuga grafitu. Z głośnika w suficie strzyknął krótki szum, jakby budynek kaszlnął. Przez bibliotekę przebiegł chłód. Wszyscy zamarli, nasłuchując. Zegar nad biurkiem wskazywał 19:05. — Dobra — powiedziała Pani Róża, zerkając przez drzwi. — Ja muszę zamknąć. Wy też już zajmijcie się sobą. I pamiętajcie: do wschodniego skrzydła nie ma wstępu. — Jasne — odpowiedzieli chórem, a potem, gdy tylko drzwi biblioteki zamknęły się z cichym klik, spojrzeli na siebie porozumiewawczo. — Jeśli mamy kręcić coś, co ludzi ruszy, to właśnie tam — uśmiechnął się krzywo Maks. — Zapiszemy kadry, i tyle. Nie musimy wchodzić daleko. — Nie jestem głupia, żeby przeskakiwać taśmy. — Leila schowała notatnik, ale zatrzymała arkusz z dopiskiem „S-0”. — Ale… zobaczyć z bliska to nie grzech. Kiedy wrócili na parter, korytarz wydał się jeszcze dłuższy, jakby ściany pracowały, przyciągając ich w stronę zakazanej części. Po drodze minęli gablotę z archiwalnymi zdjęciami: drużyna siatkarek z 1991 roku uśmiechała się nierówno, a pod zdjęciem ktoś ołówkiem dopisał kilka nazwisk. Nina kątem oka dostrzegła datę „1972” w rogu czarno-białej panoramy klasy. Na odwrocie gabloty mignęła inna fotografia: korytarz piwniczny, tablica „Pomieszczenia techniczne”. Uderzyła ją prosta rzecz — nad tablicą wisiała mała plakietka z numerem, ledwo czytelna na powiększeniu. Wyciągnęła telefon i przybliżyła zdjęcie. S-0. — Zobaczcie — szepnęła. — To nie jest tylko czyjś żart. Taśma ostrzegawcza zafalowała, choć z okien nie wdzierał się żaden przeciąg. Za drzwiami „Remont” było ciemno, ale w szczelinie przy podłodze paliła się bardzo cienka linia zieleni — światło awaryjne od wyjścia ewakuacyjnego. Obok klamki znajdował się stary przycisk z metalową osłoną, jak w windzie sprzed pół wieku. Nad nim migotał diodą mały prostokątny panel. — Zamknięte na elektronikę — stwierdziła Leila. — A przyciski są poza obiegiem. Super. Maks przyklęknął i zajrzał pod drzwi. Na kamiennej posadzce po drugiej stronie leżała cienka warstwa kurzu przerywana czymś, co wyglądało jak ślad po przeciągniętym krześle. A może to tylko wyobraźnia. — Poczekajcie — Nina rozejrzała się i wyciągnęła dłoń w stronę kaloryfera pod oknem. Między żebrami tkwił zaklinowany metaliczny drobiazg. Szarpnęła ostrożnie i wydobyła mały mosiężny klucz na breloku z wypłowiałą literą. Litera była tylko jedna, wyraźna: S. — To nie żart — odetchnął Maks. — Jakby ktoś zostawił… Nie dokończył, bo z głośników na całym korytarzu popłynęły trzy krótkie, suche dźwięki. Potem zadzwonił dzwonek. Dokładnie o 19:07. Z telefonu Niny przyszło powiadomienie: wibracja tak gwałtowna, że podskoczyła. Ekran rozświetlił się automatycznie. „Plan na dziś — aktualizacja: klasa 2D. Sala: S-0. Opiekun: —”. Dokładnie tak, z pauzą, bez nazwiska. — Ktoś robi sobie z nas głupie żarty — powiedziała Leila, ale jej dłonie były chłodne, gdy dotknęła ramienia Niny. — To… to może być jakiś błąd systemu. — System nie wrzuca sal, których nie ma na planie — odparł cicho Maks. — I nie robi tego w chwili, gdy znajdujemy klucz. Przełknęli nerwowo, nasłuchując. Po drugiej stronie drzwi coś zaszeleściło, jakby ktoś położył papier na biurku. Panel nad klamką zamigotał, skacząc między czerwonym i zielonym. Potem błysnął krótko raz, drugi — i zastygł na zielono. Zamek w drzwiach kliknął, metaliczny odgłos rozbrzmiał niewspółmiernie głośno w pustym korytarzu. — Nie musimy wchodzić — powiedziała Nina, i choć głos miała opanowany, poczuła, jak szybciej bije jej serce. — Tylko spojrzymy. Dosłownie jeden kadr. Przesunęła palce po chłodnej, lekko chropowatej klamce. Złożyła dłoń z kluczem, ale nie było go potrzeba — drzwi same puściły pod naciskiem, jakby z drugiej strony ktoś delikatnie, lecz zdecydowanie je odblokował. Z wnętrza powiało wilgocią i jeszcze czymś, co trudno było nazwać: zapachem kredy, starej farby, jesiennych liści przyniesionych na butach, jakby piwnica pamiętała wszystkie jesienie naraz. W półmroku dostrzegli kontur schodów opadających w dół i wąską smużkę światła, które nie wiadomo skąd wzięło się na dolnym podestie. Dokładnie w tej chwili wszystkie trzy telefony zadrżały jednocześnie, jak na komendę, wyświetlając ten sam komunikat, niepodpisany: „Wejście odblokowane. Sala: S-0. Proszę o ciszę”. Nina spojrzała na Maksa i Leilę. W oczach mieli mieszankę lęku i ekscytacji, tę samą, która ich zawsze prowadziła tam, gdzie było coś do odkrycia. Wzięła głęboki oddech. Na dole coś bardzo cicho zaszurało, jakby ktoś odsunął krzesło od stołu. — Raz, dwa, trzy? — wyszeptała, kładąc dłoń na chłodnym metalu. I kiedy pchnęła drzwi szerzej, usłyszeli wyraźny, krótki szept, dochodzący z głębi schodów, jakby szkoła wypowiadała ich imiona jeden po drugim.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 38
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.