Dwuminutowy Strażnik: Gabinetowy sekret
Jagoda ma czternaście lat i świeżo założony aparat na zęby. Próbowała udawać, że nic się nie zmieniło, ale druty brzęczały przy każdym śmiechu. Po kolacji poświęcała dwie minuty szczotkowaniu, minutę na nitkowanie, i jeszcze płukała płynem z fluorem. Tego wieczoru dorzuciła eksperyment: kroplę płynu wybarwiającego płytkę, żeby sprawdzić, gdzie naprawdę zawala. W lustrze zobaczyła niebieskofioletowe ślady układające się w kształt klucza na dolnym trzonowcu.
— Serio? — mruknęła i zbliżyła lampkę UV z zestawu na biologię. Fluorescencja rozbłysła nie tylko na zębie, lecz także na lustrze, tuż przy uchwycie. Tam, gdzie przecierała ręcznikiem, ukazały się trzy małe zarysy zębów, jak znaki drogowe. Zadzwoniła do Maksa, który robił film o codziennej higienie jamy ustnej na konkurs. Umówili się pod szkołą, bo łazienka miała wielkie lustra i stare rury, pachnące miętą.
W wieczornym półmroku szkolny korytarz brzmiał jak wnętrze pustej muszli. Maks trzymał statyw i żuł bezcukrową gumę, która ułatwiała mu skupienie. — Dwie minuty, okrężne ruchy, bez pośpiechu — powtarzał jak lektor, gdy wchodzili do łazienki. Jagoda polała lustro kroplą wybarwiającą, a potem rozświetliła je fioletową lampką. Na tafli pojawił się napis: Nie przestawaj szczotkować, inaczej obudzisz Kamień. Pod napisem rozlała się piana w kształcie strzałki, kierująca prosto ku gabinetowi stomatologicznemu.
Gabinet był niby zamknięty na remont, ale drzwi ustąpiły po lekkim pchnięciu. Fotel czekał jak sceniczne krzesło, a przy nim dyndał śliniak w niebieskie kropki. Jagoda odchrząknęła, poprawiła ułożenie warg na aparacie i włączyła lampkę. Zlew zabłysnął literami jak korzenie zębów, a ssak zadrżał, jakby ktoś szeptał przez wodę. — Słyszysz to? — spytał Maks, wyciągając z kieszeni nić dentystyczną jak linę ratunkową. Na porcelanie zamigotało nowe zdanie, krótsze i ostrzejsze: Dwuminutowy strażnik czeka. Coś kliknęło w szafce na narzędzia, a klamka za nimi opadła.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?