Did You Know?

Drzwiczki pod kasztanem


Drzwiczki pod kasztanem
Na skwerku przy ulicy Księżycowej pachniało mokrą ziemią i świeżymi liśćmi. Deszcz dopiero co ucichł, a w kałużach pływały papierowe łódki. Hania w czerwonych kaloszach stawiała ostrożnie kroki po krawężniku, licząc ślimaki. Olek niósł plecak pełen skarbów: lupę, sznurek, plasterek na wszelki wypadek i ciasteczko z rodzynkami. „Zobacz, chmura wygląda jak wieloryb!” – zawołał Olek i wskazał na niebo odbite w wodzie. „A tamten listek jak serduszko” – dodała Hania, podnosząc błyszczący, brązowy kasztan. Kot z kiosku, zwany Makaronem, przeciągnął się na ławce i zmrużył oczy. Wydawało się, że nic go nie interesuje, ale kiedy podmuch wiatru zaszeleścił pnączami oplatającymi wielki kasztan, kot zatrzepotał uchem. „Dzyń” – zadźwięczało cichutko. Raz. Potem drugi raz, jakby ktoś bardzo grzecznie zapraszał. „Słyszałaś?” – szepnął Olek. Hania skinęła. „To nie była huśtawka. Huśtawka skrzypi, a to brzmiało jak dzwoneczek.” Dzieci podeszły pod korzenie wielkiego kasztana. Pnącza były gęste, liście mokre i chłodne. Hania rozchyliła zielone firanki i prawie odskoczyła ze zdziwienia. Za liśćmi kryły się maleńkie, błękitne drzwiczki. Tak małe, że większy królik musiałby się schylić. Po środku drzwi błyszczała mosiężna gwiazdka, a po prawej wisiał złoty dzwoneczek na srebrnej nitce. U stóp leżała filcowa wycieraczka z napisem: „Proszę zapukać albo zadzwonić”. „Drzwiczki!” – wyszeptała Hania. „Tu, w samym środku skwerku!” „Kto mógł je zrobić?” – Olek przyklęknął i przyjrzał się uważnie. Podrapał się po nosie. „Może mieszkają tu… hm… mrówki-artystki?” „Albo ktoś bardzo malutki i bardzo uprzejmy” – dodała Hania, wskazując na wycieraczkę. „Dzyń” – zadźwięczał dzwonek, chociaż nikt go nie dotknął. Kot Makaron zeskoczył z ławki i przysiadł obok, wpatrując się w drzwiczki jak w telewizor. Hania rozejrzała się. Skwerek był pusty. Pani Zosia z kiosku układała gazety, a w oddali kos wytarzał się w mokrej trawie. Tylko te drzwiczki wydawały się czekać. „Zadzwonimy?” – spytał Olek. „Najpierw trzeba się przywitać” – powiedziała poważnie Hania. Ułożyła obok wycieraczki mały prezent: błyszczący kasztan i żółty liść w kształcie gwiazdy. Dopiero wtedy chwyciła za srebrną nitkę. „Dzień dobry!” Dzwoneczek zaśpiewał ciepło: „Dzyń-dzyń-dzyń”. W tej samej chwili na powierzchni najbliższej kałuży pojawiły się drobne kręgi, jakby ktoś rozsypał po wodzie garść koralików. „Widziałeś?” – Hania szeroko otworzyła oczy. „Kółka same się robią!” – Olek aż stanął na palcach. „To znak.” Zachowywali się bardzo ostrożnie. Olek rozłożył lupę, Hania wygładziła wycieraczkę. Kot Makaron nadmuchał ogon i przestąpił z łapki na łapkę. Na błękitnej farbie drzwi dostrzegli rysuneczek namalowany kredą – malutką strzałkę i obok maleńki zamek, w kształcie listka. Gdy się przyjrzeli, okazało się, że liść-klucz różni się od wszystkich innych. Miał pięć ząbków i malutką plamkę w kropki. „Znajdziemy taki!” – Olek od razu ruszył między pnącza. Szukał, zamyślił się, zajrzał pod ławkę, aż w końcu pod butem odkrył coś, co chrzęściło jak cukierek w papierku. Podniósł liść z pięcioma ząbkami i kropkami. „Jest!” Hania ostrożnie przyłożyła liść do zamka. Pasował zdumiewająco dobrze. Nie był to zwykły zamek – raczej mały rysunek zamka, ale kiedy liść dotknął kredowej kreski, linia błysnęła, jakby była zrobiona ze światła. „Oooo…” – wymknęło się Hani. „Ciii, posłuchaj” – Olek nastawił ucho. Zza drzwiczek dobiegał cichutki szept, trochę jak szelest kartek, trochę jak mruk kotka zasypiającego. „Może ktoś czyta książkę?” – domyśliła się Hania. „Albo liczy okruszki?” Dzieci kucnęły bliżej. W powietrzu dało się czuć zapach kakao i… czegoś jeszcze. Jakby zapach świeżo temperowanych kredek zmieszany z aromatem ciepłej skórki od chleba. Dzwoneczek milczał, lecz trawa wokół drzwiczek unosiła się lekko, jakby oddychała. Olek otworzył plecak. „Mamy prezent na przyjaźń.” Wyjął ciasteczko z rodzynkami i przełamał na pół. „Połowa dla nas, połowa dla… no właśnie.” Położył połowę na liściu obok wycieraczki. „Proszę bardzo.” „Jeszcze karteczka!” – Hania szybko wyrwała z notesu mały kawałek papieru i napisała wielkimi literami: „Dzień dobry. Mamy lupę, chęć do pomocy i dobre maniery. Hania i Olek.” Wsuwając karteczkę pod wycieraczkę, dodała: „I kot Makaron.” Makaron mruknął tak, jakby powiedział: „Oczywiście”. Nagle wiaterek ucichł zupełnie. Krople na pnączach przestały drżeć. Nawet kos z daleka przestał pogwizdywać. Zrobiło się spokojnie i trochę… cicho, aż człowiek odruchowo wstrzymywał oddech. „Dzyń” – odezwał się dzwoneczek pojedynczym, niskim tonem. Potem jeszcze raz. I jeszcze. Pod wycieraczką coś musnęło papier. Karteczka Hani lekko się wsunęła, jakby została wciągnięta do środka. Na jej miejscu pojawiło się coś innego: drobny, srebrny włosek, jak z grzywy wiatraka? Nie, to była cieniutka niteczka, połyskująca jak poranna pajęczyna. „To zaproszenie?” – Olek przechylił głowę. Hania dotknęła niteczki końcem palca. Była cieplutka. „Chyba tak.” Gdy tylko to powiedziała, drzwiczki lekko drgnęły. Jakby ktoś po drugiej stronie podniósł zasuwę. Mosiężna gwiazdka błysnęła, a trawa wokół zadrżała. Olek przygryzł wargę. Makaron zamruczał ostrzegawczo, ale nie uciekł. „Trzymaj liść-klucz” – szepnęła Hania. Olek położył liść na dłoni. Serce biło mu tak, jakby rytmicznie pukało w małą bębenkową skórkę. Dzieci nachyliły się, tak blisko, że mogły policzyć malutkie sęki w błękitnym drewnie. Dzwoneczek milczał, tylko niteczka delikatnie się poruszała, jak wskazówka miniaturowego zegara. Coś zaszemrało ociupinkę głośniej. Jak kilka głosów na raz, jak pluskanie łyżeczki w filiżance. A potem… klamka poruszyła się od środka, najpierw odrobinkę, potem bardziej. Zamek w kształcie listka rozświetlił się miękkim blaskiem, a na błękitnych drzwiczkach zatańczyła świetlista kreska, prosto w stronę dłoni Hani. „Ojej…” – wyszeptała Hania i wstrzymała oddech. Klamka drgnęła raz jeszcze, wolno, wolniutko, aż w końcu zaczęła się przekręcać


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 30
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...

Download Materials

Download coloring pages and other materials for this story.


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.