Drzwi pod Cyrkulatorem
Miasto Rzeźnicza nie było miejscem wielkich przygód. Zwykle. Nikt nie sądziłby, że stary most na Łysej miał cokolwiek ciekawego do zaoferowania komukolwiek poza gołębiami. Ale dla Karoliny, Oskara, Magdy i Bartka to właśnie tu zaczynało się coś innego.
Siedzieli pod ścianą pokrytą muralem, który, według plotek, namalowano farbą kradzioną z miejskiego arsenału. Dzień był pochmurny, powietrze pachniało kurzem i benzyną. Karolina wyciągnęła spod bluzy swój szkicownik, a Oskar odpalił na głośniku kawałek, którego nie cierpiała Magda. Bartek rozglądał się niespokojnie. Most był stary, miejscami odpadał z niego tynk, a metalowe rusztowania wystawały, jakby ktoś próbował zbudować z nich zbroję.
Gdy Oskar sięgnął po puszkę coli, usłyszeli ciche skrzypienie. Nie dźwięk tramwaju ani rowerzysty, lecz coś, co pochodziło spod ich nóg. Karolina odsunęła stary plecak i zobaczyła mały, metalowy pierścień wystający z betonu. Przyciągnęło ich to jak magnes. Oskar chwycił za niego i pociągnął, lecz nic się nie stało. Bartek pomógł, a wtedy cała czwórka usłyszała cichy klik. Fragment podłoża nagle się uniósł, odsłaniając kamienne drzwi, których nie sposób byłoby zauważyć z zewnątrz.
Były one zimne w dotyku, z rzeźbieniami przypominającymi starą mapę miasta. Pośród linii i symboli ktoś wydrapał dziwny napis: 'Nie przechodź bez powodu.' Magda spojrzała na Karolinę, oczekując jakiegoś logicznego wyjaśnienia. Zamiast tego Karolina przyklękła przy drzwiach i przyłożyła do nich dłoń. Delikatnie zatrzęsły się, jakby odpowiadały na jej dotyk, a potem pojawiło się światło – zimne, błękitne i nierealne.
W ciszy, którą przerwał tylko odległy syk opon, postanowili, że spróbują je otworzyć. Bartek, zawsze pierwszy do działania, przesunął dłoń po rzeźbieniach, szukając jakiegoś ukrytego mechanizmu. Wtedy drzwi zaczęły się powoli otwierać, ukazując ciemność oraz schody, które znikały gdzieś głęboko pod mostem.
Nikt nie odezwał się ani słowem. Światło z wnętrza pulsowało w rytmie bicia serc całej czwórki. Karolina spojrzała na nich wszystkich:
– Idziemy? – zapytała cicho, a echo jej głosu odbiło się od ścian.
W tym momencie w ślepej ciemności pod schodami coś się poruszyło, rozległ się przeciągły dźwięk, który trudno byłoby przypisać czemukolwiek, co znałby którykolwiek z nich...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?