Did You Know?

Drzwi, które narysowałam


Drzwi, które narysowałam
Mam na imię Lena, mam siedemnaście lat i tego lata pracuję w antykwariacie. Sklep nazywa się „Szept Półek” i stoi przy mokrej, wietrznej ulicy portowej. Zapach kurzu miesza się tu z solą, smarem i starym atramentem. Pani Róża, właścicielka, pozwala mi porządkować półki, a ja porządkuję myśli. I właśnie wtedy znajduję książkę, której nie powinno tu być. Wsuwa się zza obluzowanej deski jak ryba spod kei, cienka i zimna. Na okładce widnieje tytuł: „Instrukcja Wyobraźni dla Początkujących”, bez autora i bez daty. W środku puste strony, prócz pierwszej, na której widzę jedno zdanie i rysunek klucza. „Narysuj to, czego brakuje, zamknij książkę i oddychaj powoli, aż uwierzysz”. Śmieję się, ale kładę książkę na ladzie, wyciągam ołówek i rysuję gwiazdę. Dokładnie taką, jakiej od tygodnia brakowało mi przy plecaku. Zamykam okładkę i liczę oddechy do dziesięciu, trochę zawstydzona własną uległością. Po chwili na podłogę spada metalowy dźwięk, jak wtedy, gdy upada guzik. Podnoszę go i czuję, że krawędzie jeszcze są ciepłe. Wieczorem przychodzę z Patrykiem, kuzynem, który nie wierzy w żadne sztuczki. Pokazuję mu gwiazdę doczepioną do plecaka i książkę, która wciąż milczy. — Pewnie była w kieszeni — mruczy, ale zostaje, kiedy zaczynam rysować uliczkę. Rysuję plan: wąski przesmyk obok numeru pięć, drzwi bez szyldu, klamka w kształcie liścia. Zamykam książkę, oddycham aż do lekkiego mrowienia w palcach, a potem wybiegamy. Ulica Portowa jest taka jak zawsze, lecz między trzecią a piątą kamienicą coś się rozsuwa. Tam, gdzie była ślepa ściana, pojawia się cień ciemniejszy od zmroku. Patryk przestaje mruczeć i unosi telefon, ale światło gaśnie, jakby ktoś je zjadł. Wracamy do „Szeptu Półek”, bo drzwi z rysunku były drzwiami antykwariatu, tylko przestawionymi. Książka leży, ale pierwsza strona nie jest już samotna; dopisano atramentem kilka ostrzeżeń. „Nie otwieraj, jeśli nie pamiętasz, co zostawiłaś; nie rysuj, czego nie udźwigniesz”. Półki stoją spokojnie, lecz za najniższą tylną deską widać zarys klamki w kształcie liścia. — Przecież tego tu nie było — mówi Patryk szeptem, jakby ktoś podsłuchiwał z książki. Dotykam deski i czuję chłód, który nie należy do żadnego znanego pomieszczenia. Wtedy z wnętrza, po tej stronie, której nie ma, dobiega krótki dźwięk zamka. Coś przekręca klucz papierowy, ten, który narysowałam bezmyślnie obok tytułu. Wysuwam rysunek, a on twardnieje w dłoni, jakby rósł mu metalowy rdzeń. Z drugiej strony słychać kroki, chociaż nikt nie pracuje tu już o tej porze. Powietrze pachnie morzem i atramentem, a półki zaczynają szelestem powtarzać moje imię. Patrzę na Patryka, który tylko kiwa głową, i przykładam klucz do zimnej klamki. Zatrzask ustępuje z kliknięciem, a drzwi, których narysowałam zbyt dokładnie, zaczynają się otwierać.


Author of this ending:

Age category: 16-17 years
Publication date:
Times read: 24
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.