Drugie światło
Srebrna Zatoka zasypiała wcześnie, kiedy kończył się sezon i wiatr rwał flagi na molo. Maja, siedemnaście lat, wracała z biegu, gdy latarnia mrugnęła drugi raz bez powodu. Oficjalnie była automatyczna i świeciła regularnie, bez kaprysów, jak zegar w gabinecie dyrektora. To podwójne błysknięcie przypominało znak, może ostrzeżenie, może prośbę, której nie rozumiała. Na piasku wciąż leżały igły sosnowe, a fale brzmiały jak stary, rozstrojony organ.
Następnego ranka przyniosła do szkoły mały odbiornik, który lutowała po nocach w garażu. Radio gwizdało, łapało szumy i krótkie trzaski, aż trafiło na rytm jak kroki. Kamil, jedyny w klasie z patentem żeglarskim, szepnął: "To Morse. Daj głośniej." W sinusoidzie trzasków ułożyły się kreski i kropki: B-3, potem litery jak inicjały. Maja zanotowała wszystko na marginesie podręcznika i nagle zobaczyła własne imię na ekranie. Nie miała podłączonego internetu, a znak przesuwał się jak spokojna, pewna ręka.
Po lekcjach poszli pod latarnię, gdzie stała chata dawnego latarnika z przyrdzewiałą tabliczką. Okna były zabite deskami, ale furtka zaskrzypiała i puściła po pierwszym pchnięciu. Po lewej, pod bluszczem, znaleźli skrzynkę listową z naklejką "B-3" i plombą z drutu. Kamil zerknął na nią niepewnie. "Jeśli to żart, jest dość wyrafinowany." Plomba pękła pod scyzorykiem, a w środku leżał mosiężny kluczyk z literami "G.I.". Maja znała te litery. Były w archiwalnej księdze portu, przy nazwisku Ignatowicz.
"Gabriel Ignatowicz, radiooficer," powiedziała cicho. "Zaginął w dziewięćdziesiątym siódmym, podczas sztormu na redzie." Kamil przełknął ślinę. "To twoja rodzina?" "Nie, ale znam tę historię z muzeum." Wrócili do szkoły przed zmrokiem, bo oznaczenie B-3 widniało przy piwnicznych rozdzielniach. Portier Olędzki zamykał już skrzydło, ale skinął, widząc legitymację koła technicznego. Schody w dół były chłodne, na ścianach obdarte plakaty z dawnej szkolnej akademii.
Na końcu korytarza błyszczała tabliczka: "B-3 – Archiwum". Zamek wyglądał archaicznie, idealny dla klucza. Maja wsunęła mosiężny grot i przekręciła powoli; metal jęknął, zapach stęchlizny buchnął. W tym samym momencie rozgłośnia szkolna trzasnęła nad głowami i zapaliło się drugie światło. Głośnik zaszeptał ciąg kropek i kresek, wyraźniejszy niż na plaży: "M-A-J-A, N-I-E S-A-M-A." Kamil odruchowo spojrzał za siebie. W ciemnym końcu tunelu zamigotała odpowiedź, krótsza i niecierpliwa. Maja chwyciła za klamkę archiwum, gdy coś po drugiej stronie zastukało trzy razy.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?