Dom Wiatrów
W Halloween miasto Przymgórze udawało odwagę, wieszając lampiony tam, gdzie zwykle brakowało światła.
Mila poprawiła kły w gumowym wampirzym uśmiechu i zasznurowała skate'owe buty.
Oskar, w pożyczonej pelerynie nietoperza, gwizdał cicho, żeby wygonić niepotrzebne myśli.
Oficjalna szkolna gra terenowa została odwołana, więc postanowili zrobić własną, bardziej ryzykowną.
Chodziło o wieżę zegarową nad cmentarzem, zwaną przez wszystkich Domem Wiatrów.
Legenda mówiła, że trzynasty dzwon wybiera sobie słuchacza i nie oddaje go pamięci.
Rano ktoś wsunął pod drzwi Mili kopertę z lakową pieczęcią z liczbą XIII, aż czerwoną.
W środku był szkic miasta, nitka prowadząca do spalonego warsztatu zegarmistrza, oraz mosiężna wskazówka.
Kartka mówiła krótko: "Przynieś wskazówkę o północy, naprawimy czas".
Pod napisem ktoś domalował piórem mały klepsydrowy znak, dziwnie świecący w cieniu.
Mila uznała to za zręczny żart Kai z filmowego kółka, lecz serce przyjęło zaproszenie.
Ruszyli po zmroku, z latarkami i cichym planem, zgarniając po drodze ciekawskie spojrzenia.
Główne ulice huczały od śmiechu, lecz im bliżej rzeki, tym gęstsza stawała się cisza.
Warsztat wyglądał na porzucony, ale drzwi ustąpiły z dźwiękiem jak szept, nie jak skrzypienie.
Na ścianach czarniały odciski płomieni, a półki uginały się od słoików pełnych sprężyn.
Oskar znalazł księgę z mosiężnymi narożnikami, zatytułowaną "Rejestr Napraw Nadzwyczajnych", i otworzył na dzisiejszej dacie.
Pod spisem widniała linijka: "Klient: Mila Nocuła. Usługa: przywrócenie brakującej minuty".
Oskar zaburczał, że gra mu się kończy, lecz Mila czuła, że gra dopiero startuje.
Poszli więc pod wieżę, po schodach jakby wyrzeźbionych z samego wiatru i piasku.
Łańcuch przy bramie trzymała rdzawa kłódka przewiązana wstążką jak z tej pieczęci.
Pod murem stały dynie wycięte w tarcze zegarów, każda wskazywała inną, nielogiczną godzinę.
Gdy podnieśli klamkę, w oddali zabrzmiał pojedynczy, spóźniony dzwon, choć nie minęła nawet jedenasta.
W przedsionku czekał zegar z wahadłem, bez minutowej wskazówki, niemal identycznej z tą w kieszeni Mili.
Kiedy uniosła mosiądz, mechanizm zaskrzypiał i wyszeptał metalicznym głosem: "Zapłata w sekundach, tylko tyle proszę".
Telefony jednocześnie zadrżały, pokazując godziny sprzed trzech dni, a stoper zaczął liczyć wstecz.
Nad nimi rozjarzyło się pulsujące, bladoniebieskie światło, jakby ktoś rozgniatał zorzę w mechanizmie dzwonów.
Oskar odwrócił się gwałtownie, bo drzwi bramy za ich plecami domknęły się, wywołując trzynasty dźwięk.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?