Dolina Zmierzchowych Cieni
Kiedy mgła otulała Dolinę Zmierzchowych Cieni, a słońce leniwie chowało się za koronami wysokich dębów, Igor i Lena szli leśną ścieżką, rozmawiając półgłosem. Oboje dorastali tu, gdzie świt miesza się z legendą, a każdy staw skrywał kiedyś rusałkę, każda świerkowa gałąź pamiętała szept leszego. Była noc letniego przesilenia, gdy światło i ciemność ścierały się o panowanie.
Tego wieczoru coś unosiło się w powietrzu – niepokój, którego nie umiał wyjaśnić nawet Igor, znany z chłodnej rozwagi. Drzewa szeptały do siebie głośniej niż zwykle, a w gęstwinie migały blade światełka. Przed nimi wyrosła postać. Starszy mężczyzna, odziany w płaszcz utkaną z cieni, niósł na szyi sznur koralików z zębów dzika. Jego oczy lśniły jak wilcze.
"Szukacie odpowiedzi, których nie zdołacie przyjąć" – odezwał się chrapliwym głosem, wskazując palcem na leśną dróżkę, niknącą wśród sosen. "Ale jeśli odważycie się przekroczyć granicę, zobaczycie świat, jakiego dotąd nie znaliście. Jest wśród was licho, czy znajdziecie je nim ono znajdzie was?"
Igor zerknął na Lenę – obydwoje wiedzieli, że nie mogą się już wycofać. W oddali zawyła sowa, a na ścieżce rozbłysło dziwne, zielonkawe światło. Mrok zagęszczał się wokół nich. Zrobili pierwszy krok w stronę tajemnicy, czując, że wszystko, co dotąd znali, właśnie się zmienia…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?