Czwartkowe popołudnie i sekretna szuflada Marcela
Marcel od zawsze mówił o sobie: „Jestem praktyczny, nie wierzę w cuda.” Jego kawalerka na czwartym piętrze kamienicy z zielonymi okiennicami była urządzona prosto, bez zbędnych ozdób czy bibelotów. Pracował zdalnie jako grafik, a codzienność upływała mu pomiędzy kawą, monitorem i krótkimi wypadami do sklepu za rogiem.
Tego czwartku poczuł jednak coś dziwnego. Najpierw usłyszał cichy szelest z głębi szafki pod oknem. „Chyba wietrzę mieszkanie za bardzo,” pomyślał, lecz gdy się zbliżył, szelest uspokoił się, by za chwilę powrócić z nieoczekiwaną siłą. Marcel odruchowo otworzył szufladę i... poczuł powiew świeżo ściętej trawy oraz ciepło słonecznego popołudnia.
Wysunął szufladę do końca. Na dnie leżał kawałek starej mapy i klucz przypominający te do drzwi w zamku, który kiedyś widział we Francji. Zza brzegów mapy wydobywało się światło o delikatnie srebrnej barwie, a po chwili... usłyszał wyraźne szepty, które, choć ciche, nie pozwalały oderwać się od tej chwili: „Otwórz drzwi, kiedy słońce dotknie parapetu”.
Marcel poczuł dreszcz ekscytacji. Czy to możliwe, że w jego najzwyklejszym pokoju właśnie otwiera się przejście do innego świata? Rozejrzał się niepewnie, sprawdzając, czy czasem nie śni. Zegar wskazywał 16:07, a promień słońca powoli przesuwał się po parapecie, zbliżając do szuflady. W ręku ściskał klucz, a jego serce biło szybciej z każdą mijającą sekundą.
Wtedy coś niespodziewanego zaczęło wydobywać się z mapy – jakby mgła, powoli kształtująca się w postać o nieokreślonych konturach. Marcel już wiedział, że zwykły czwartek zamieni się w dzień pełen magii, jeśli tylko odważy się przekroczyć granicę codzienności...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?