Cyrk pod Złotym Namiotem
Wiktoria zerknęła na zegarek, próbując ukryć narastające podniecenie. Przed nimi, na skraju miasta, rozciągał się olbrzymi, złoto-srebrny namiot cyrku, który pojawił się tu dosłownie wczoraj. Razem z Igorem, swoim najlepszym przyjacielem, powoli przesuwała się w kolejce – wszyscy rozmawiali o „Cyrku pod Złotym Namiotem” i jego dziwacznych, zachwycających pokazach.
Kiedy weszli do środka, powitał ich zapach waty cukrowej i popcornu, mieszał się z czymś trudnym do opisania – słodko-gorzką wonią ekscytacji i niepokoju. Wiktoria zobaczyła, że arena oświetlona jest setkami ruchomych świateł, rzucających na publiczność cień podwójnych sylwetek. Igor spojrzał na nią porozumiewawczo:
– Widzisz tę kobietę z zielonymi włosami przy wejściu dla artystów? Chyba coś do nas mrugnęła!
Nim zdążyli to skomentować, światła przygasły i zapanowała cisza, jakby cały świat zawisł gdzieś pomiędzy. Nagle do środka wbiegła trupa akrobatów – ich stroje lśniły, a ruchy były płynne niczym choreografia wymyślona przez sam wiatr. Cyrkowy konferansjer przedstawił ich jako „Powietrznych Tancerzy” i nagle sufit namiotu odchylił się lekko, ukazując iskrzącą się kopułę.
Akrobaci szybując nad głowami publiczności wykonywali ewolucje, które wydawały się łamać prawa fizyki. Grawitacja nie miała tu żadnego znaczenia. Wiktoria poczuła na ramieniu dotyk – Igor nachylił się szeptem:
– To nie jest zwykły cyrk. Patrz na ich dłonie…
Rzeczywiście, akrobaci mieli na palcach błyszczące pierścienie. Przy każdym ruchu emitowały one drobne błyski światła, jakby magia była częścią pokazu.
Kolejna artystka, którą przedstawiono jako Irena „Iluzjonistka”, pojawiła się na środku areny wśród tumanu dymu. Miała intensywnie niebieskie oczy i uśmiech, który wydawał się widzieć na wylot.
– Potrzebuję śmiałków! – zawołała, patrząc prosto na Igora i Wiktorię. Otworzyła dłoń i nagle z jej palców wyfrunęły motyle zrobione z błyszczącego papieru, które zaczęły szybowac wokół dzieci.
Wiktoria poczuła zimny dreszcz – jeden z motyli dotknął jej ramienia i zniknął, zostawiając na skórze delikatne opalizujące ślady. Widownia oniemiała z zachwytu, ale Irena kucnęła tuż przy Wiktorii i oznajmiła cicho:
– Jesteście gotowi? Zaraz zobaczycie coś, co na długo zostanie w pamięci.
Przestrzeń wokół nich zaczęła się zmieniać – dym gęstniał, światła gasły, a gdzieś w dali słychać było dziwaczny, melodyjny śmiech. Igor ścisnął Wiktorii dłoń, a motyle papierowe wplątały się w jej włosy, wydając cichy brzęczący dźwięk.
W tym momencie, na arenie pojawiła się postać ubrana w ciemnoczerwony frak, twarz zasłaniała maska. Wyciągnął rękę w ich stronę i powiedział, głosem niskim, ale dziwnie znajomym:
– Czas na pokaz, którego nie zapomnicie. Tylko od was zależy, co się stanie dalej…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?