Co mówi cisza
Po lekcjach Lena weszła do szkolnego studia radiowego, sali 214, pachnącej kurzem. Piankowe panele gasiły dźwięki, a czerwone światełko na mikserze mrugało uparcie. Miała nagrać zadanie z polskiego: opowiedz o emocji, której nie rozumiesz. Niby proste, dopóki usiadła sama, z własnym oddechem w ciężkich słuchawkach.
Z plecaka wyjęła Karty Uczuć od pani Darii, szkolnej psycholożki, na dziś. Przekładała je jak zdania, które nie chcą się wypowiedzieć: tęsknota, złość, lęk. Wybrała wstyd, bo został po Festiwalu Talentów, gdy zapomniała słów piosenki. Wcisnęła REC i powiedziała: „To jest o tym, że ciało krzyczy wcześniej niż myśl”. W słuchawkach usłyszała drżenie, którego nie planowała, i nie wyłączyła mikrofonu.
Na dole ktoś uderzył w klawisz pianina, pojedynczo, jak próba tchu. Lena podniosła głowę, lecz korytarz za szybą leżał pusty i zgaszony. Sięgnęła po telefon, lecz kreski zasięgu zniknęły, jakby budynek oddychał sam. Spojrzała na ekran komputera: obok jej ścieżki pojawił się nowy plik. Nosił nazwę „Nie jesteś sama.wav”, choć nie naciskała niczego oprócz własnych obaw.
Kliknęła play i zsunęła słuchawki na kark, żeby oddychać spokojniej przez chwilę. Najpierw cisza, potem jej oddech, jak echo przez tłumione ściany studia. Głos zabrzmiał podobnie do niej, tylko pewniejszy: „Lena, co czujesz, gdy milczysz w domu”. Co czuję, gdy milczę, powtórzyła w myślach, widząc plecak Olka, znikający w zeszłym roku. Próbowała się roześmiać, żeby zbić ciśnienie, ale krzesło zapiszczało głośniej niż żart. Światło na mikserze przestało mrugać i świeciło stałym, dziwnie ciepłym punktem.
Chwyciła myszkę, żeby skasować plik, lecz kursor drżał jak na zimnie. Z głośnika znów spadła pojedyncza nuta, niższa, jak westchnienie kogoś bardzo bliskiego. „Kto tu jest?” — spytała półgłosem, i wtedy klamka kabiny poruszyła się o milimetr. Pod drzwiami wsunęła się koperta z jej imieniem, pismem znajomym, choć niepodpisanym. Otworzyła ją drżącymi palcami, a w środku leżał klucz z niebieską zawieszką i godzina: 20:17.
Na zawieszce widniała wyryta litera B i cienka strzałka skierowana w górę. Z głośnika wrócił głos, tym razem bliższy: „Jeśli chcesz usłyszeć resztę, zaufaj”. Spojrzała na zegar w rogu ekranu; 20:06, więc miała jedenaście długich minut. Strach tłukł o żebra, ciekawość rosła jak fala, a wstyd cofał się pół kroku. Na klatce rozbrzmiały kroki, coraz wyższe i szybsze, gdy sekundnik przeskoczył na 20:17.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?