Cień za Portalem
Noc była nieprzyzwoicie ciemna, gdy Alicja ostrożnie wspinała się po chropowatych stopniach starego obserwatorium. Latarki dawno wysiadły, więc zostali już tylko oni – ona, Szymon i wszechobecny dreszcz ryzyka.
Ojciec Alicji opowiadał jej kiedyś historie o tym miejscu. Stało od lat zamknięte, nikt z dorosłych nie podejrzewał nawet, że dzieciaki z osiedla potrafiły wejść przez zmurszałe okno od strony lasu. W tym roku nie chodziło jednak o niewinną zabawę. Sprawa była poważna.
Każdej nocy, z wieży rozchodziło się dziwne światło – ale tylko wtedy, gdy żadne z dorosłych nie patrzyło. W końcu Szymon zebrał się na odwagę i zaproponował: „Idziemy dzisiaj. Zobaczymy, co się tam dzieje. Może to coś więcej niż zwykłe duchy.”
Alicja, zawsze ciekawa, zgodziła się bez wahania. Tak właśnie znaleźli się teraz w ciemnej sali obserwatorium, gdzie dawniej naukowcy badali niebo.
Wszystko było przykryte kurzem i pajęczynami, a ogromny teleskop przy oknie wyglądał jak wymarły dinozaur. Stojąc przy nim, Alicja dostrzegła podłogę wyłożoną innym rodzajem płytek niż reszta – tworzyły wyraźny okrąg. Środek kręgu inkrustowany był metalem pokrytym wygrawerowanymi symbolami.
Szymon uderzył wtedy lekko stopą o okrąg. Nagle rozbłysło zimne, białe światło i podłoga zaczęła się obracać.
Wentylatory pod sufitem uruchomiły się niespodziewanie, a kurz zatańczył w powietrzu jak rój świetlików. Alicja poczuła, jak włosy dygoczą jej na karku – z kręgu wydobywała się cicha, pulsująca melodia przypominająca bicie dwóch, zsynchronizowanych serc.
„Słyszysz to?” – wyszeptał Szymon, ale nie czekał na odpowiedź. Wyciągnął rękę i dotknął metalowych symboli.
W tym momencie przestrzeń w samym środku portalu zafalowała, jakby powietrze zaczęło wrzeć, a kontury obserwatorium zacierały się, tworząc rozedrganą, srebrną powierzchnię – taflę, która zapraszała do środka. Po drugiej stronie zamajaczyły niewyraźne kształty, których nie dało się do końca opisać.
Alicja spojrzała na Szymona. Wiedziała, że nie mogą się już wycofać. Zrobiła pierwszy krok ku portalowi – wtedy usłyszeli za plecami dźwięk, jakby ktoś jeszcze był w sali i szeptał ich imiona, coraz ciszej, coraz bardziej błagalnie…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?