Cień pod Wieżą Zegara
Stare liceum imienia Stanisława Lema tkwiło w sercu Złotego Miasta niczym relikt minionej epoki. Ceglane mury, pokryte gdzieniegdzie bluszczem, wydawały się być niemymi świadkami tysiąca historii. Jednak najbardziej charakterystyczna była strzelista Wieża Zegara, której dźwięk rozbrzmiewał codziennie, przypominając uczniom o kolejnej lekcji, a nauczycielom – o końcu przerwy.
Ola, Igor i Weronika spotykali się pod wieżą niemal codziennie po lekcjach. Zwykle rozmawiali o planach na przyszłość, egzaminach czy najnowszych filmach, ale tego popołudnia było inaczej. Był czerwiec, powietrze pachniało burzą, a szkoła niemal całkiem opustoszała.
– Widzieliście to? – zapytała nagle Weronika, wskazując na niewielkie drzwi na tyłach wieży. Stalowe, z pokruszonym zamkiem, wyglądały jakby miały nie być otwierane od lat.
Igor zbliżył się pierwszy. – Przysięgam, że nigdy ich tutaj nie widziałem. Może zawsze były zamknięte na kłódkę?
Ola przykucnęła i poświeciła latarką z telefonu. Na ziemi, wokół progu, widoczne były ślady butów – świeże, jakby ktoś wszedł tam zaledwie kilka godzin wcześniej. Dodatkowo przy drzwiach leżała stara, mosiężna klamka, która nie pasowała do żadnych innych drzwi w szkole.
– Chodźcie, sprawdzimy – szepnął Igor, czując nieznaną ekscytację. Przeszli przez drzwi, które zaskakująco łatwo się otworzyły, z cichym jęknięciem zawiasów.
Za nimi wąskie schody prowadziły w dół, w głąb wieży. Ściany były pokryte malunkami, częściowo zatarte daty i imiona przywoływały echa dawnych lat. Było duszno i ciemno, a powietrze pachniało kurzem i starością.
– Coś tu nie gra – powiedziała cicho Ola. – Przecież pod wieżą nie powinno być żadnego zejścia, nie ma tego na planach szkoły.
Schodząc coraz niżej, poczuli, jak narasta napięcie. Każdy krok odbijał się echem od ścian, a dźwięk ich oddechów mieszał się ze stukotem serc. Nagle Igor zatrzymał się gwałtownie.
– Słyszeliście to? – wyszeptał, wskazując na zamknięte drzwi na końcu korytarza. Po drugiej stronie rozległ się szelest, jakby ktoś przesuwał coś ciężkiego po podłodze, potem przez chwilę zapanowała cisza…
Wtedy światło latarki padło na coś, co leżało pod ścianą: stare, zżółkłe zdjęcie przedstawiające troje nastolatków, stojących dokładnie w tym samym miejscu, w którym teraz znajdowali się Ola, Igor i Weronika. Wszyscy troje mieli na sobie szkolne mundurki sprzed kilkudziesięciu lat. Z tyłu zdjęcia, czerwoną kredką, ktoś napisał datę: 14 czerwca 1972.
Za drzwiami znów coś się poruszyło. Trójka przyjaciół wymieniła szybkie spojrzenia, a Igor, mimo ścisku w gardle, położył dłoń na klamce…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?