Cień pod Starym Mostem
Noc zapadła szybko, a czerwcowy wiatr niósł ze sobą szept liści i śmiech oddalającej się grupki znajomych. Lena, Marcin i Dawid zostali pod starym mostem sami, jak zwykle o tej porze. Most, od dekady już nieużywany, stał przy granicy lasu. Deski wciąż trzymały się na wpół spróchniałych belkach, a pod nimi płynęła zarośnięta rzeczółka – idealne miejsce na spotkania nastolatków, którym w głowach rodziły się pomysły znacznie bardziej szalone niż pozwalały rodzicielskie zakazy.
Tego wieczoru Lena miała przeczucie, że stanie się coś niezwykłego. Wcześniej, gdy schodziła ze schodów mostu, zauważyła wyryty na jednej z belek znak – pętlę wpisaną w trójkąt, którego wcześniej zdecydowanie tam nie było. Marcin śmiał się, że to robota małych dzieci z okolicy, ale Lena nie była przekonana. Dawid próbował rozjaśnić sprawę swoim telefonem, lecz bateria padła dokładnie w tej chwili, gdy światło padło na znak.
"Widzicie te ślady?" Lena wskazała na błoto przy podeście. Małe, jakby zwierzęce odciski prowadziły na sam środek mostu, gdzie kładka trzeszczała groźnie pod czyimiś ciężkimi krokami. Nikt jednak nie przechodził.
Chłopcy spojrzeli po sobie. Kiedy usłyszeli cichy stukot dobiegający spod mostu, zamilkli. Nagle coś zatrzaskało w krzakach, a potem cisza zapadła jeszcze głębsza. Lena przełknęła ślinę. Marcin pochylił się nad balustradą, próbując dostrzec cokolwiek w ciemności.
"Tam coś jest", wyszeptał Dawid. Jego głos zadrżał, choć starał się brzmieć odważnie. Lena rozejrzała się nerwowo. W ciemności pod mostem zamajaczył cień większy niż jakiekolwiek znane im zwierzę. Zamarli, gdy tajemnicza postać powoli unosiła się ku górze, a z drewnianych belek zaczęły się sączyć drobne, złote światła...
Nagle z lasu dobiegł przeciągły gwizd, światła zgasły, a mostem zatrzęsło coś ciężkiego. Bohaterowie spojrzeli po sobie przerażeni, niepewni, czy to, co widzą, jest snem, czy jawą.
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?