Did You Know?

Cień pod Gwiazdą Betlejemską


Cień pod Gwiazdą Betlejemską
Śnieg zasnuł dolinę jak biała mapa, a dom mojej babci świecił ciepłem przy Zimowej Drodze. Wracałam tam pierwszy raz na święta po jej odejściu, z bagażnikiem pełnym maku, pierników i milczenia. Beskidzki wiatr dzwonił o rynny, mieszał się z zapachem świerku, a niebo przetarło się nad wsią. W kuchni kipiał barszcz, a tata powtarzał, że bez babcinego gwiazdkowego porządku coś nam umknie. Zostawiliśmy pusty talerz dla wędrowca i miejsce na ławie, jak uczono nas od zawsze. Na gałązce wisiała stara betlejemska gwiazda z orzecha, osmolona na krawędziach, tak jakby kiedyś przeszła przez ogień. Przyszła też paczka bez nadawcy, owinięta papierem w kratę, zostawiona przy furtce, tuż obok zaspy. W środku leżał bliźniaczy orzech, równie osmalony, z datą 1989 i moim imieniem wypisanym cienkim stalowym skrobakiem. — Nie mogła — wyszeptał tata, gdy dodałam, że wtedy mnie jeszcze nie było, a pismo wyglądało jak jej. Oparłam gwiazdę o szkło, a z wnętrza orzecha coś pacnęło, jakby pękł lód na stawie. Od zachodu nadciągnęła zadymka, w mig tłumiąc światła sąsiadów, a stary zegar w sieni zgubił połowę godziny. Z radia na strychu samoczynnie popłynęła kolęda w nieparzystym metrum, niespokojna jak krok po cienkim lodzie. Poszłam sprawdzić drzwi; na progu widniały ślady butów, lecz ścieżka kończyła się w połowie podwórza, w pustym śniegu. Wróciłam do stołu, onieśmielona ciszą, i zobaczyłam, że przy pustym talerzu ktoś odsunął krzesło. Wyszła pierwsza gwiazdka na niebie, a ja rozdawałam opłatek, czując pod palcami chropowate zimno orzecha. Mama ściszyła światło, by płomyki świec były odważniejsze, i zaczęliśmy wymieniać uściski, bywałe i jeszcze niepewne. Wtedy zadzwonił dzwonek u furtki, pojedynczym tonem, potem drugim, a wiatr zamilkł jak na komendę. — Nie otwieraj — poprosiła mama, ale tata już stał, a ja zobaczyłam, że osmolona gwiazda drży. Klamka poruszyła się od zewnątrz, cicho, jakby ktoś pamiętał ten dom lepiej niż my wszyscy. Zanim tata dopadł do sieni, pod drzwiami przeciągnęło, i na wycieraczce zatrzymała się cienka koperta. Na papierze widniał nasz adres, ale nadawcą był znak gwiazdy wpisanej w okrąg, nieznany, a jednak bliski. Rozdarłam ją w progu; z środka wypadł cienki opłatek i kartka, zapisana tym samym pochyłym charakterem. Czytałam na głos, jakby słowa trzeba było odczarować: „Przygotujcie miejsce dla gościa, który pamięta, zanim pamiętacie”. Gdy podniosłam wzrok, szyba w drzwiach zaparowała od ciepłego oddechu z zewnątrz, i ktoś zaśpiewał pierwsze dwa takty. Melodia była babcina, przerwana pół zdania temu, a klamka drgnęła jeszcze raz, wolniej, jak prośba i obietnica naraz.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 38
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.