Cień nad Starym Lasem
Stary Las zawsze tętnił życiem; nawet nocą pod gęstymi koronami drzew rozbrzmiewały ciche szepty i głośniejsze śmiechy. Od wielu pokoleń mieszkańcy lasu żyli tu zgodnie, dzieląc się owocami, opowieściami i sekretnymi ścieżkami. Jednak tej wiosny spokój został zakłócony.
Lena, rudowłosa lisica, obudziła się wcześniej niż zwykle. Coś nie dawało jej spokoju. Zawsze była ciekawska i odważna, ale tej nocy jej serce biło szybciej niż zwykle. Zza gęstych paproci dobiegł ją cichy szelest, jakby ktoś obserwował każdy jej ruch. Lena nastawiła uszy i powoli wysunęła pysk z norki. Las wydawał się inny — cichszy, jakby nagle zamilkły ptaki, a nawet wiewiórki nie wywoływały porannej awantury na gałęziach.
Pod jej norą czekał borsuk Miro. Jego futro miejscami siwiało, ale oczy wciąż miał bystre. "Lena, czujesz to? Powietrze pachnie... inaczej. Coś się dzieje, a ja nie wiem co," wyszeptał, rozglądając się nieco nerwowo.
Do tej małej grupki niebawem dołączył Erwin, stara sowa. Zwykle nie opuszczał swojej dziupli przed zmrokiem, ale tym razem sfrunął na niższą gałąź, zatrzepotał skrzydłami i spojrzał na Lenę i Mira. "Coś krąży po lesie. Zauważyłem cień przy Źródlanej Polanie... Nocą. Nawet jelenie nie odważyły się tam podejść."
Zwierzęta nie czuły się już bezpiecznie. Ostatniego wieczoru znad bagien uniósł się dziwny, szaro-fioletowy dym, a mrówki niosły larwy dalej, niż kiedykolwiek wcześniej. Nawet stare wilki, mistrzowie nocnych wędrówek, omijały szerokim łukiem pewne ścieżki, szepcząc między sobą niezrozumiałe dla innych słowa.
Lena postanowiła działać. "Musimy znaleźć źródło tych zmian. Jeśli coś zagraża naszemu lasowi, musimy się dowiedzieć, co to takiego." Miro zgodził się bez wahania, a Erwin, choć niechętnie, obiecał pilotować ich przez najciemniejsze zagajniki.
Zanim wyruszyli, Lena rozejrzała się jeszcze raz po norce, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół na wypadek, gdyby długo tu nie wróciła. Troje przyjaciół ruszyło w stronę bagien, gdzie nocą znikali już nie tylko gryzonie, ale nawet węże.
Wędrówka nie była łatwa. Mgła gęstniała, a każdy odgłos wydawał się podejrzany. Nagle, zza starego głazu, Lena dostrzegła coś poruszającego się wśród traw. Przystanęli, zamarli w bezruchu, patrząc, jak z traw wyłania się coś, czego nigdy wcześniej nie spotkali w swoim lesie…
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?