Cień na ostatnim piętrze
Burza uderzyła w okna liceum im. Wandy Rutkiewicz z taką siłą, że szyby zadrgały, a światła na chwilę przygasły. Przerwała tym samym wykład profesora Bąka na temat czarnych dziur, co zresztą ucieszyło większość uczniów zgromadzonych na szkolnej nocy fizyki. Jednak nie wszystkich – Alicja czuła, że coś jest nie tak. Była zaintrygowana nieprzerwanym skrzypieniem gdzieś nad ich głowami. Jakby ktoś chodził po korytarzach ostatniego piętra, które – jak wszyscy wiedzieli – od lat było zamknięte na cztery spusty.
Zebrała się z grupką swoich przyjaciół: Michałem, którego wyobraźnia wykraczała daleko poza granice rzeczywistości; Zuzą, która zawsze miała przy sobie latarkę i stare klucze znalezione w szatni; oraz Dominikiem, jedynym, który miał odwagę przeczesać każdy zakamarek szkoły.
– Słyszeliście to? – szepnęła Alicja, gdy burza zaczęła nieco cichnąć. – Ktoś tam jest.
– Może po prostu wiatr – odpowiedział Michał, choć wyglądał na mniej pewnego niż zwykle.
– Chodźcie, sprawdźmy – zdecydowała Zuza, wyciągając z kieszeni ogromną, starą latarkę. – Skoro wszyscy myślą, że to piętro jest nawiedzone, to musimy to zobaczyć na własne oczy.
Przecisnęli się przez szatnię i wspięli stromymi schodami na trzecie piętro. Drzwi były zamknięte. Zuza uśmiechnęła się tajemniczo, wyjąwszy jeden z kluczy. Z zaskakującą łatwością przekręciła zamek i drzwi ustąpiły, skrzypiąc złowieszczo.
Korytarz był pogrążony w półmroku. Kurz wirował w powietrzu, a z sufitu zwisały stare mapy i plakaty sprzed dekady. Każdy krok wydawał się głośniejszy od uderzeń grzmotów na zewnątrz. W oddali rozległ się cichy śmiech, choć żadne z nich się nie odezwało. Alicja poczuła dreszcz na karku – nie była pewna, czy to chłód, czy emocje.
Nagle Dominik zatrzymał się gwałtownie, wyciągając dłoń przed siebie. W świetle latarki zobaczyli cień poruszający się na końcu korytarza. Kształt był niewyraźny, jakby ktoś przycupnął za stosem starych szafek.
– Widzieliście to? – szepnął Michał, ściskając Alicji dłoń.
– Musimy iść dalej – odpowiedziała Zuza, choć w jej głosie drżała nuta niepewności.
Powoli podchodzili bliżej, a cień poruszył się nagle, znikając za drzwiami do sali biologicznej, których, jak dobrze wiedzieli, od lat nikt nie otwierał. Wtedy rozległ się stukot, jakby coś ciężkiego spadło na podłogę. Zuza podniosła latarkę do góry, a reszta zamarła w bezruchu.
W tej chwili poczuli, że ktoś lub coś patrzy na nich z ciemności. Korytarz wypełniła grobowa cisza, przerwana tylko oddechami grupki przyjaciół. Zrobili jeszcze jeden krok naprzód – i wtedy drzwi do sali zaczęły się powoli otwierać, skrzypiąc głośniej niż cokolwiek, co słyszeli tej nocy...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?