Cień Myśli
Niebo nad Bukowcem przybrało odcień stalowego błękitu, gdy Marta zatrzymała rower przy zardzewiałej bramie. Był koniec czerwca, a słońce powoli chowające się za horyzont rozciągało długie cienie na polnej drodze.
Tomek dojechał chwilę po niej. Oparł rower o stare ogrodzenie i bez słowa zerknął w stronę budynku, który od lat fascynował wszystkich w okolicy – opuszczona szkoła, wybudowana jeszcze przed wojną, potem zamieniona na magazyn, a teraz – niszczejąca, opleciona bluszczem i plotkami.
Za nimi nadciągała reszta paczki: Maja, która zawsze nosiła przy sobie szkicownik, i Igor, zapatrzony w ekran telefonu, lecz dziś wyraźnie zaintrygowany. Plotka głosiła, że ktoś widział w środku światło, choć żadne okno nie miało szyb.
– Sprawdzimy to? – rzucił Tomek, lekko nerwowym tonem.
Nikt nie odpowiedział. Weszli przez uchyloną furtkę, która skrzypiała, jakby ostrzegała przed tym, co czeka w środku. Korytarz pachniał kurzem i przeszłością. Echa kroków odbijały się dziwnie, jakby ściany potrafiły pochłaniać dźwięki, a potem oddawać je w zupełnie innym czasie.
Na tablicy w dawnej klasie ktoś napisał zdanie kredą: „Wyobraź sobie, że to miejsce żyje”. Obok leżała stara, otwarta książka, której strony zadrżały, gdy tylko Maja położyła na niej dłoń.
– Myślicie, że ktoś tu jest? – szepnęła Marta.
– Skąd tu tyle papierów? – zdziwił się Igor, patrząc na rozrzucone kartki, na których widniały nieznane rysunki: dziwne krajobrazy, nieistniejące stworzenia, fragmenty miejsc, które wyglądały zbyt realnie, by je zmyślić, ale za bardzo fantastycznie, by istniały naprawdę.
Wtedy usłyszeli cichy szept dobiegający zza zamkniętych drzwi na końcu korytarza. Szept, który powtarzał ich imiona, głosem przypominającym echo myśli. Marta poczuła, jak chłód przebiega jej po plecach.
Maja odważyła się zrobić krok do przodu, a z każdym jej ruchem ściany zdawały się pulsować kolorami i kształtami, jakby ktoś malował je na żywo samą wyobraźnią.
Stali w ciszy, obserwując jak ich własne myśli materializują się na ścianach. Igor spojrzał na Tomka, a ten – bez słowa – otworzył drzwi do sali, z której dochodziły szepty.
Za progiem rozciągała się przestrzeń, która nie mogła istnieć w tym budynku. Była zbyt ogromna, zbyt rozświetlona. W powietrzu unosiły się słowa, które układały się w obrazy, a obrazy w rzeczy. Na środku, tuż przed nimi, stała postać ubrana w długi płaszcz. Miała w oczach blask, który mógłby rozjaśnić całą ciemność świata.
– Czekaliśmy na was – powiedziała postać, wskazując na unoszący się w powietrzu piórnik i kilka kartek papieru, które właśnie zaczynały układać się w nową opowieść.
W tym momencie wszystko wokół zaczęło wirować, a każdy z przyjaciół poczuł, jak coś niezwykłego właśnie się zaczyna...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?