Burza nad fiordem Odyna
Był chłodny wieczór, a niebo nad fiordem skrzyło się od purpurowo-szarych chmur. Einar, syn jarla, stał na kamienistej plaży, czujnie wpatrując się w morskie fale rozbijające się o brzeg. Obok niego kucała jego siostra Runa, trzymając w dłoni misternie wyrzeźbiony nóż z kości wieloryba. Pomiędzy nimi leżał ciężki worek z przynętą na kraby.
Ich osada, Skjoldheim, leżała u stóp skalistego wzgórza, gdzie wiatr huczał niczym stado dzikich koni. Dokoła kryły się zbrojne łodzie, a z dymiących kominów chat unosił się zapach pieczonego mięsa. Jednak dzisiaj rodzeństwo nie przyszło tu, by łowić. W nocy, gdy wszyscy spali, Einar usłyszał z dna zatoki niski, przeciągły dźwięk, jakby ktoś przeciągał po kamieniu ciężki łańcuch. Gdy obudził Runę, oboje poczuli narastające napięcie. Takie odgłosy nie pojawiały się bez powodu.
— Słyszysz to? — szepnęła Runa, ściskając nóż. — To nie są fale.
Einar potaknął, a ich spojrzenia zwróciły się ku wodzie. Wyrwał ich z zamyślenia gwałtowny błysk światła. Na horyzoncie płonął nieznany ogień, a na falach majaczyła sylwetka łodzi, niepodobnej do żadnej ze znanych wikińskich drakkarów. Fala wyrzuciła na brzeg dziwny, czarny kuferek, połyskujący metalowymi okuciami.
Przysunęli się ostrożnie. Einar dotknął kufra i poczuł, jak spod jego palców przebiega lodowaty dreszcz. Niebieskie światło rozbłysło spod wieka, a powietrze zgęstniało od szeptów nieznanego języka. Runa odsunęła się od kufra, a Einar, mimo strachu, uchylił wieko.
W tej samej chwili niebo rozdarł przerażający grzmot, a łódź z horyzontu sunęła w ich stronę coraz szybciej. Powietrze zawisło w bezruchu, a rodzeństwo nie mogło oderwać wzroku od tego, co działo się przed nimi...
Author of this ending:
English
polski
What Happens Next?