Did You Know?

Archiwum Szeptów


Archiwum Szeptów
Wieczorem, gdy deszcz szczotkował dach Teatru Miejskiego, Lena ostrożnie zeszła do piwnic. Remont przeciągał się tygodniami, więc korytarze pełzały folią, zapachem farby i świszczącą ciszą. Pan Struzik, nocny stróż, uniósł latarkę i skinął jej z cienistej portierni. Nie bierz windy, psuje się po północy, schodami będzie dziś zdecydowanie bezpieczniej. Lena parsknęła, ale kluczyk do archiwum ścisnęła w kieszeni jak dziwny talizman. Miała nagrać próbkę ciszy sali po burzy, do pracy o akustyce starych gmachów. Archiwum dźwięku mieściło się na końcu korytarza, gdzie ściany oddychały chłodem nocnym. Nad drzwiami migała neonowa cyfra, jakby liczyła każdy jej krok osobno, uparcie. Zamek zajęczał i ustąpił; w środku czekały regały, pudełka i cierpliwy kurz. Lena zapaliła lampę studyjną, wsunęła słuchawki i włączyła stary magnetofon szpulowy ostrożnie. W mailu od reżysera była prośba: odsłuchać pudełko z napisem Nie odtwarzać. Na liście inwentarzowej coś było skreślone, a przy marginesie widniał tylko nieczytelny inicjał. Pudełko okazało się cięższe niż wyglądało, wypchane cylindrami woskowymi, numerowanymi ręcznie starannie. Obok leżał fonograf z korbką i instrukcją, której papier był kruchy jak liść. Przyłożyła igłę, kręciła, aż w słuchawkach zakwitł szum przypominający oddech pustej sali. Potem wyszedł szept, z początku zbyt cichy, by je rozróżnić dokładnie jeszcze. Zapis narastał, niósł miękkie sylaby, które złożyły się w jej imię nagle. Na każdym cylindrze widniała ta sama ręka, zigzaki pewne, literka L podwójnie zawinięta. Zatrzymała korbkę i nasłuchiwała; nic, tylko wentylacja i bębnienie deszczu o dach. Puściła korbkę, szept wrócił, lecz teraz brzmiał jakby mówił z tylnego rzędu. Zdjęła słuchawki; dźwięk nie umilkł, popłynął z korytarza, cichy jak żarówka nocna. Z gniazdka wysunęła się wtyczka, a mimo to wskaźnik drgnął i zamarł przy trójce. Zegar nad drzwiami kliknął północ, a z sufitu spłynęło krótkie, nieprzyjemne brzęczenie. Światło zawahało się dwa razy, tak jakby ktoś przeszedł obok i przesunął powietrze. Lena wstała, odsunęła krzesło i sięgnęła po latarkę, choć lampy świeciły dalej. Z korytarza dobiegł trzeci głos, jak echo, które postanowiło porzucić fizykę zupełnie. Wyraźny, miękki głos powiedział: Lena, proszę, nie odwracaj się — jakby znał jej wybory naprzód. Lena poczuła, że telefon w kieszeni zawibrował, lecz ekran pozostał ciemny i bezimienny. Wtedy coś cicho zastukało po drugiej stronie regałów, jeden raz, drugi, potem trzy. Pomyślała o wykresach, które rysowała na zajęciach, i o tym, że wzór właśnie wraca. Zrobiła pół kroku do przodu, a głos tuż przy uchu dodał tylko jedno słowo: Teraz.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 34
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.