Did You Know?

Archiwum Głosów


Archiwum Głosów
Po raz pierwszy Mira zeszła do piwnicy Dworca Głównego jako nocna archiwistka. Metalowe regały, numerowane pasami żółtej farby, ciągnęły się jak uliczki w mieście, które zapomniało o poranku. Pachniało smarem, wilgotnym kartonem i herbatą, którą ktoś kiedyś zostawił w zamkniętym kubku. Jarzeniówka nad biurkiem brzęczała przeciągle, jak gdyby próbowała zagłuszyć inne, cichsze dźwięki. Zawiesiła płaszcz przy drzwiach, sprawdziła listę przyjęć i zaczęła przepisywać wyblakłe etykiety na nowsze, czytelne kartoniki. Stare temblaki czasu, pomyślała, dotyka się tu codziennie. Przesuwała parasol z pękniętą rączką, gdy usłyszała lekko zgryźliwe chrząknięcie. – Uważniej, proszę. Lakiery liczą to jako pęknięcie charakteru – powiedział parasol, udając obojętność. Mira zamarła, ale dłonie robiły swoje, segregując paragony. – Kto mówi? – szepnęła. – Ja mówię. I on też, choć udaje, że nie – zadrżał emaliowany kubek w kropki. – Niech mnie pani nie stawia na brzegu. Z pudełek wysunęły się jeszcze inne głosy: zmęczony pas bezpieczeństwa, zaspany budzik, lusterko niepewne co do prawdy. – Od której godziny wy... rozmawiacie? – Mira usiadła, by nie pokazać kolanom drżenia. – Kiedy ostatni pociąg znika, a zegary przestają się zgadzać – odparło lusterko, łapiąc blade światło lampy. Na końcu alejki, pod regałem D, stała maszyna do pisania, której wstążka podobno dawno wyschła. Sama wystukała trzy ciężkie słowa: NIE SZUKAJ KLU... wstążka zaryła ciszą. W szklanym słoju obok spała minutowa wskazówka ze starego zegara w hali. Miała wykruszony czubek i znak po uderzeniu. – Dość – syknęła – czasu ubywa szybciej w pudełkach. Zatrzęsła się walizka w zieloną kratę, ściągnięta popękanym paskiem. – Nie otwieraj mnie, dopóki nie usłyszysz dziewięciu uderzeń – wyszeptała, a metalowe sprzączki zadzwoniły jak zęby. – Jakich uderzeń? – Mira poczuła, że jarzeniówka przygasła o pół tonu. – Zegar w hali bije, kiedy nie powinien. Gdy zrobi to dziewięć razy, coś wróci, albo coś zniknie – odmruknął budzik, zacinając się przy pięciu. – Mistrz Kluczy – charknął parasol. – Czyści nas aż do milczenia. Zbiera ciszę jak inni znaczki. Maszyna wystukała jeszcze jedno słowo: UCIEKAJ. Słój stuknął o blat, jakby się sprzeciwiał. Mira dotknęła szkła. Było zimne, jak woda na dnie studni. Przez korytarz przetoczył się miękki krok, a potem odgłos kluczy ocierających się o metal. Drzwi na górze jęknęły, choć nikt nie powinien już schodzić. – Gaś światło – poprosił kubek, wcale nie odwracając grochy. – Nie – powiedziała cicho Mira. – Najpierw zrozumiem. Od strony hali dworcowy zegar raz uderzył, nienaturalnie głucho, jakby ktoś stuknął w pudełko po butach. Walizka napięła pas, regały zawrzały szeptami, a gałka od drzwi do piwnicy zaczęła się powoli obracać.


Author of this ending:

Age category: 18+ years
Publication date:
Times read: 30
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.