Did You Know?

Aksamitny kapelusik w centrum areny


Aksamitny kapelusik w centrum areny
Na każdym latarniowym słupie trzepotały jaskrawe plakaty: **Dziś wieczorem! Cyrk Błysku i Blasku!** Lila i jej kuzyn Theo podążali za zapachem popcornu w stronę ogromnego pasiastego namiotu, który lśnił jak czerwono-złoty zachód słońca. Katarynka grała wesołą melodię, a powietrze mieniło się pyłem konfetti. Wewnątrz namiotu trociny miękko uginały się pod trampkami. Światła migotały. Liny zwisały wysoko jak pajęczyny utkane z cukru. Lila ścisnęła dłoń Theo. — Udało się — wyszeptała. Jej palce u stóp już wystukiwały cichy rytm, który tylko ona słyszała. Obok pasiastej zasłony z napisem **Tylko dla personelu** coś małego wyturlało się z drewnianej skrzyni — plask! To był maleńki aksamitny kapelusik w kolorze dojrzałych śliwek, z chwostem drżącym jak wąs kota. Kapelusik potoczył się prosto do butów Lili i delikatnie je szturchnął, jakby mówił „dzień dobry”. — Czy ten kapelusz właśnie ciebie wybrał? — wyszeptał Theo. Lila przykucnęła. W środku kapelusza leżała karteczka wielkości znaczka pocztowego, obszyta złotą ramką. Zawijasowymi literami zapisano: **Dla tej, która słyszy bęben w palcach u stóp.** Zanim Lila zdążyła mrugnąć, zza zasłony wysunął się wysoki mężczyzna w jaskrawoczerwonym fraku i muszce w gwiazdy. Jego cylinder był wyższy niż stosik imbryków. Zakręcił srebrną laseczką. — Pan Jingles do usług! — zaśpiewał. — Ach! Mój aksamitny kapelusz! Nigdy nie wędruje bez powodu. — Jego oczy zabłysły na widok Lili i Theo. — Czy już wybrał swojego właściciela? Lila trzymała kapelusz ostrożnie. — On... potoczył się do mnie — powiedziała. Jej palce u stóp wystukiwały rytm: tup, tup, tup, tup. — Wspaniale — ucieszył się Pan Jingles, brzmiąc jednocześnie zadowolony i lekko zdziwiony. — Dziś czeka nas wyjątkowa niespodzianka. Aksamitny kapelusz zawsze wie, kto powinien stanąć w samym środku areny, gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Czy możecie go przechować aż do werbla? — Owinął nadgarstek Lili fioletową wstążką. — Pierwszy rząd dla moich pomocników. Namiot zadrżał od podekscytowania. Przedstawienie rozpoczęło się feerią barw. Pickle, klaun, żonglował cytrynami i udawał, że kicha brokatem. Button, mała słoniczka, ukłoniła się nieśmiało, zawijając trąbę. Dziewczyna o imieniu Mira frunęła na trapezie, a jej srebrne buty lśniły jak poranny szron. Theo śmiał się tak bardzo z chwiejnego rowerka Pickle’a, że prawie upuścił popcorn. Przez cały czas aksamitny kapelusz cicho mruczał na kolanach Lili — bumm, bumm — jak malutki bębenek. Fioletowa wstążka na jej nadgarstku grzała, a palce u stóp tupały, nawet gdy starała się siedzieć spokojnie. Wtedy światła przygasły. Muzyka złagodniała. Pan Jingles wkroczył w krąg światła, wirując laseczką. — Panie i panowie — zagrzmiał — czas na naszą wielką niespodziankę... Werbel zaczął toczyć się w długim pomruku — rrrrrrum! Aksamitny kapelusz poruszył się. Zachybotał. Wskoczył — plask! — na głowę Lili. Chwost stanął pionowo, wskazując na środek areny. Jasny reflektor przesunął się nad tłumem, szukając. Prześlizgnął się po szeroko otwartych oczach Theo, po żonglerskich piłkach Pickle’a, po błyszczącym kocu Button — i zatrzymał się na Lili. Pan Jingles uśmiechnął się, werbel rozbrzmiał głośniej, a cały namiot wstrzymał oddech, gdy palce u stóp Lili zawibrowały... i dziewczynka podniosła się ze swojego miejsca.


Author of this ending:

Age category: 5-7 years
Publication date:
Times read: 29
Endings: Zero endings? Are you going to let that slide?
Category:
Available in:

Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Only logged-in heroes can write their own ending to this tale...


Share this story

Zero endings? Are you going to let that slide?


Write your own ending and share it with the world.  What Happens Next?

Every ending is a new beginning. Write your own and share it with the world.